Mahtar
Neuroteam
Moderatorzy
Offline
|
 |
« : Marzec 06, 2010, 12:33:07 » |
|
Kontynuując zeszłoroczny zwyczaj, zamieszczamy NeuroPedię, czyli listę haseł związanych ze światem Neuroshimy wraz z ich krótkim opisem. W głównym poście będziemy uzupełniać kolejne hasła, natomiast poniżej możecie pytać o rzeczy, które Was interesują, chcielibyście wiedzieć o Neuroshimie.
W Neuropedii nalazło się już kilka podstawowych haseł, a także informacje przydatne na NeuroLarpie „Manna z nieba”. Kolejnym krokiem będzie poszerzanie Neuropedii o hasła związane z NeuroLarpem "Droga do nieba". Zapraszamy do lektury i współtworzenia NeuroPedii.
Moloch Moloch zdaje się być bezpośrednią konsekwencją „Buntu maszyn”, który wybuchł we wrześniu 2020 roku. Moloch jest wszechobecny i w każdym miejscu w Stanach można poczuć jego smród. Im bliżej na północ się zapuścisz, tym bardziej utwierdzasz się w przekonaniu, że Moloch to istota żywa, mimo że z daleka wygląda jak wielkie, dymiące złomowisko. Góra sprzętu gospodarstwa domowego, pojazdów i wszelkiego rodzaju elektro-śmieci. Rozciąga się po horyzont – nie da się stwierdzić gdzie się kończy. Jednak Moloch żyje i żyje po to, żeby nas wszystkich wykończyć. Ma na to wiele sposobów, a jeden jest bardziej przebiegły i okrutny od drugiego. Nie wiadomo, czy te wszystkie roboty, które dniami i nocami uwijają się jak mrówki to elementy organizmu, czy słudzy tego potwornego tworu – wiadomo, że zaprogramowane są na dwa cele: postępować na południe, niszczyć ludzkość. Obydwa realizują z przerażającą skutecznością. Jednak najbardziej okrutną rzeczą, jaka kiedykolwiek powstała w tym bycie są porwania. Moloch prowadzi na ludziach badania, wykorzystuje ich do szpiegowania i zabijania. To cyborgi w ludzkiej skórze – okrutne, bezwzględne i skuteczne jak Moloch.
Tornado Nie wiadomo skąd się wzięło, jaka była geneza czarnego proszku, dlaczego spadło na tą i tak umęczoną ziemię. Wiadomo natomiast mniej więcej jak działa i jaki wpływ ma na ludzi. Z pomocą tornado zapadniesz w spokojny i piękny sen. Sen o świecie sprzed wybuchu „Buntu maszyn” i wielkiej zagłady. Przeniesiesz się do miejsc tętniących życiem i przepełnionych radością ludzi, którzy nawet przez chwilę nie pomyślą o Molochu, mutantach i całym tym gównie. Nie pomyślą bo tego nie znają. Dlaczego tornado jest tak niebezpieczne? Nie ma raczej bezpośredniego wpływu na zdrowie, ale potrafi całkowicie rozmontować ludzkość. Miałeś kiedyś sen, z którego pamiętałeś tylko fragmenty? Znasz tą niepohamowaną chęć powrócenia do tego snu, choćby na chwilę? Tak właśnie działa tornado, zostawia tylko uczucie błogości, ale już twarzy tej pięknej kobiety z którą... nawet nie pamiętasz co robiłeś, sobie nie przypomnisz. Niektórzy mówią, że gdyby nie tornado, ludzkość mogłaby wygrać wojnę z Molochem. Gdyby ci wszyscy, którzy dzień w dzień szukają tylko okazji, żeby odpłynąć do „starego świata” chwycili za broń, może Moloch nie zdobyłby tak wielkiej przewagi. Tornado w czystej postaci spada na ziemię z nieba, podczas zjawiska atmosferycznego zwanego przez niektórych Czarną Chmurą. Wszędzie stanowi dużą wartość, ale szczególnie na zadupiach.
Neodżungla (by Zelest) "Zaczęło to to, rosnąć na południu, chłopaki z tamtych okolic nazywają to Neodżuglą, kumpel mówił na to Mexicosyf. Nie widziałem tego ale gadałem z gościem który mi nieco opowiedział. Mówił że Neodżugla wygląda jak Moloch tyle że nie z żelaza tylko z roślin. Pytam go widziałeś kiedy synu Molocha? On mi na to że nie. No i pogadaliśmy sobie on nie widział Molocha ja nie widziałem Neodżungli. Fajnie było. Dżungla jest bardzo gęsta i rośnie dosłownie na wszystkim, wkracza do miast, oplata budynki, stacje benzynowe, czy knajpy. Jest wszędzie gdzie tylko docierają jej pędy. Tam gdzie zaś dotrze robi się gorąco-gorąco, bo podobno rośliny wytwarzają jakieś ciepło. Nie bardzo rozumiałem tego gościa i chyba trochę zmyślał. Mówił, że jak wleziesz pomiędzy krzewy, jesteś jak w kokonie, jest ciepło i przytulnie. Zaraz potem dodał że rośnie tam masa mięsożernych krzewów i kwiatów. Strasznie k***a przytulnie. W każdym razie podobno rośnie to i rośnie i nie chce się zatrzymać. Meksykańce walczą z tym na całego, choć nasi raczej leją na drzewka...Głównie tym co mają aktualnie w zbiornikach od miotaczy płomieni. Tak podlana roślinka na kilka tygodni się cofa i dwa razy zastanowi się nim ponownie ruszy na północ. He he spokojnie ona nie myśli. To była przenośnia. Aż takich kitów nie dałem sobie wcisnąć palantowi z południa."
Teksańczycy Teksas prawie nie zmienił się po wojnie. Teksańczycy zawsze byli i będą tacy sami. No może teraz trochę wyraźniej widać ich najbardziej charakterystyczne cechy. Dziś widząc rosłego mężczyznę noszącego jeansy, kowbojki, skórzaną kamizelkę i kapelusz z rondem możesz mieć z dużą pewnością założyć, czego się po nim spodziewać. Wiesz, że ciężko pracuje wierząc, że praca uszlachetnia i jest jedyną drogą do wzbogacenia się; wiesz, że widząc żeś głodny i spragniony zaprosi cię do siebie, nakarmi i napoi; wiesz, że jeśli odwdzięczysz mu się zwykłym „dziękuje”, da ci jeszcze prowiantu na drogę, a jeśli zechcesz być cwany i ukradniesz mu konia, wytropi cię, złapie i bez ceregieli zastrzeli jak psa. Wiesz też, że jeśli na jego oczach strzelisz sobie działkę tornado, to w najlepszym wypadku pogoni cię gdzie pieprz rośnie. Jeśli zrobisz cokolwiek jego rodzinie, możesz być pewien że dorwie cię choćby zza grobu, a jeśli jej w jakiś sposób pomożesz, odwdzięczy się lepiej niż byś mógł się tego spodziewać. Teksańczycy to bardzo poczciwi ludzie, ale trzeba umieć z nimi żyć, a właściwie przekonać ich, że potrafisz z nimi żyć. To jest stosunkowo proste, wystarczy przestrzegać ich praw, a nie wpadniesz w kłopoty To z czym musisz się oswoić w Teksasie to sprawa niewolnictwa. Co piąta rodzina ma niewolników, którzy głównie pomagają przy hodowli bydła. Są traktowani bardzo dobrze, nie gorzej niż bydło Teksańczyków. Dostają jedzenie, dach nad głową, nawet mogą wykupić się ze służby.
Gamble Nie istnieje już coś takiego jak waluta. Gdzieniegdzie można trafić jakąś przedwojenną monetę, czy nawet banknot, ale dziś nawet studolarówka jest gówno warta, chyba że dla kolekcjonera. Dziś miarą twojego bogactwa jest to ile i jakich śmieci masz w plecaku albo w bagażniku. Podstawą handlu jest handel wymienny i czasem warto trzymać przedmioty, które wydają ci się bezwartościowe, bo ktoś inny może za nie wiele dać. Nigdzie nie ma ustalonych cen, czy przeliczników. Wartość danego przedmiotu zależy od twojej sytuacji. Warte są tyle ile jesteś w stanie za nie dać. Idąc przez pustynię z plecakiem pełnym amunicji, chętnie oddałbyś połowę za szklankę wody. Z kolei na ulicach Detroit za ten sam plecak amunicji mógłbyś dostać dobry motocykl i shotguna. Z kolei gdybyś zawitał do Hegemonii z paroma działkami Tornado, mógłbyś wrócić z jakąś meksykańską dziewką, a gdybyś te same działki pokazał na ulicach Nowego Yorku jedyne co byś zarobił, to kulkę. Jak więc widzisz, wartość przedmiotów zależy również od okolicy, w której się znajdujesz. Gamblem może być wszystko, od paczki zapałek, do starej płyty winylowej, jednak najczęściej gambling uprawia się amunicją, paliwem, lekami, żywnością, bronią, tornadem, elektroniką, częściami mechanicznymi i usługami speców.
Federacja Apallachów Federacja Apallachów to dziwne miejsce... Pierwsze wrażenie każe ci przypuszczać, że oto masz do czynienia z bandą świrów, którym Wojna pochrzaniła klepki. Jedni przechadzają się z mieczami przy boku i władczym spojrzeniem ogarniają okolicę, która jak nierzadko twierdzą, należy do nich. Inni za puszkę mięsa i butelczynę miejscowego bimbru będą wypruwać z siebie flaki w pobliskiej kopalni węgla. Po bardziej wnikliwej obserwacji okazuje się, że ten z mieczem każe na siebie mówić per „Magnat” i faktycznie okoliczne pobojowisko należy do niego, tak samo jak zabiedzeni i niedożywieni górnicy, którzy nie pracują wcale dla mięsa i samogonu, ale dlatego, że są niewolnikami tychże magnatów. Między jednymi i drugimi jest jeszcze kasta żołnierzy, którzy zachowują się jak jacyś cholerni rycerze króla Artura. Z kolei wszystkich tych świrów silną ręką trzyma książę, który jest absolutnym władcą poszczególnych okręgów, składających się na Federację.
Jeśli ktoś ma dobry powód, żeby tam zostać dłużej, na przykład zlecenie, albo pusty bak, to szybko zorientuje się, że cała ta z pozoru zwariowana okolica funkcjonuje całkiem prężnie, a interes kręci się jak mało gdzie. Liczne kopalnie pracują pełną parą, ziemię ubijają głośne buldożery, a z kominów w niebo wzbijają się kłęby dymu.
Ciężkiej pracy nigdy tu nie brakowało, lecz od kiedy Nowy Jork i Federacja Apallachów rozpoczęły budowę trakcji kolejowych dla usprawnienia transportu węgla i żelaza, zaroiło się od szukających zarobku „osobliwości”. Ostatnimi czasy nie brakuje też szpicli Molocha, który najwyraźniej zainteresował się całą sytuacją.
Religie i kulty Po wybuchu Wojny nadeszła złota era dla wszelkiego rodzaju wykolejeńców. Moloch okazał się być zbyt przesadzoną próbą dotychczasowej wiary i ludziom nieco zawalił się światopogląd. W ciągu zaledwie kilku miesięcy od wybuchu, powstało tyle odłamów Chrześcijaństwa i najróżniejszych interpretacji Pisma Świętego, że po starych dogmatach wiary niewiele zostało. Religii, które powstały niezależnie nie sposób jest zliczyć. Właściwie każda jedna osada ludzka miała swoją własną. Zawsze znalazł się jakiś natchniony, który po Tornadzie doznawał olśnienia, i zaczynał gromadzić wokół siebie wyznawców Czerwonej Plamy na pobliskim kamieniu, albo Ducha Wioski, który pojawiał się raz w miesiącu nad rozlatującą się stacją benzynową. Jedni czcili mutantów jako nową rasę ludzi, odbywając coroczne pielgrzymki i kąpiele w Missisipi. Są nawet wyznawcy Molocha… Jedni bywają mniej, drudzy bardziej groźni, jednak jedno jest pewne – charyzmatyczni przywódcy duchowi często skupiają wokół siebie nie lada fanatyków, gotowych do daleko idących poświęceń w imię wiary…
Nowy Jork Nowy Jork to jedno z trzech miast, w które pieprznęło najmocniej. Pierwsze ataki biologiczno-chemiczne zdziesiątkowały mieszkańców, ale w stopniu mniejszym niż to ocenił Moloch, decydując się nieco oszczędzić na ładunkach nuklearnych. Ta pomyłka uratowała życie ocalałym Nowojorczykom, a ocaleli najtwardsi. Wśród nich był niejaki Peter Collins, gliniarz, który jak wielu innych, stracił całą rodzinę. Już przed wojną był nie lada twardzielem, ale to czym się stał po całym zamieszaniu jest niewyobrażalne. Za jego głosem poszli najpierw ochotnicy do pierwszego powojennego oddziału policji, a niedługo potem, gdy ogłosił się prezydentem Stanów Zjednoczonych, wszyscy nowojorczycy. Teraz Nowym Jorkiem rządzi Paul, syn Petera Collinsa. Ludzie żyją w kanałach metra, gdzie doskonale się zorganizowali. Wciąż prowadzone są badania naukowe, przywiązuje się wagę do edukacji, w szkołach uczy się patriotyzmu, nienawiści do Molocha i wszystkiego, co potrzebne do walki z nim. W kanałach żyją mutanci, a Moloch nieustępliwie przepuszcza kolejne ataki, lecz to nowojorczykom jakby tylko dodawało sił. Dla jednych są patriotyczni do wyrzygania, dla innych wzorem do naśladowania, ale jeśli ktoś ma szansę na walkę z Molochem to tylko oni. Są bardzo otwarci na ludzi z innych części świata, pod warunkiem, że przestrzegają ich prawa. Prawo jest bardzo surowe, a wszelkie przejawy łamania go są brzemienne w skutkach. W Nowym Jorku bije się nawet monety, nowe dolary amerykańskie, które obowiązują jako waluta w najbliższej okolicy.
Osady i osady Po wojnie padło wszystko. Koleje, transport lotniczy, co bardziej nowoczesne samochody. Ludzie byli skazani na przeżywanie „końca świata” sami ze sobą, w najlepszym wypadku z towarzystwie najbliższych. Przynajmniej zaczynali razem… Potem była próba zorientowania się w sytuacji i ludzie zaczęli się nawzajem szukać, łączyć w grupy. Od tej chwili w wielu miejscach na ziemi zaczęły się tworzyć mikrocywilizacje. Im dalej większych miast, tym dłużej trwało to odosobnienie, a pewne zwyczaje bardzo wyraźnie się wówczas kształtowały. Dziś, jeśli podróżujesz, musisz wiedzieć jedno: każda, nawet najmniejsza dziura, ma swoje prawa, zwyczaje i nawet nie próbuj kiwnąć palcem w bucie, jeśli wcześniej nie dowiesz się, jakie prawa i zwyczaje panują akurat tu, gdzie cię nogi poniosły. Jeśli tego nie zrobisz, nie dziw się potem, że dostaniesz kulkę, gdy odmówisz skosztowania jakiejś zielonej, oleistej cieczy, tylko dlatego że świeci w ciemności, albo gdy pozdrowisz szamana wioski innymi słowami, niż „Nokia z tobą”.
|