Forum orkonowe

Sprawy pozaorkonowe => Spotkania i inne konwenty & larpy => Wątek zaczęty przez: Schamann w Sierpnia 13, 2007, 10:19:34 pm

Tytuł: LARP "Warszawa Pod" - POLCON 2007
Wiadomość wysłana przez: Schamann w Sierpnia 13, 2007, 10:19:34 pm
Chciałbym serdecznie zaprosić wszystkich chętnych do udziału w LARPie "Warszawa Pod", który odbędzie się w ramach POLCONu 2007 w dniu 31.08 w piątek od 14:00 na terenie konwentu POLCON.

Podczas LARPa gracze wcielą się w mieszkańców Warszawy Pod - niezauważanego na co dzień przez nas świata, istniejącego obok nas, gdzie ludźmi rządzą prawa znane raczej z opowieści i legend niż z ustaw i rozporządzeń, gdzie słowa "nie wierzę" wypowiadane są dużo rzadziej i z dużo większym rozmysłem, gdzie na Okopowej wciąż tkwią umocnienia, na Złotej wciąż łatwo jest dostać złoto, a w Królikarni...ale mniejsza o to...

Gdzie nikt nie chciałby spotkać Syreny.

oto krótki opis gry:

Mówi się  o niektórych, zwłaszcza co większych miastach, że maja swoją atmosferę, swoją duszę, swoja specyficzną osobowość, niepodobna do żadnego innego miasta. Zazwyczaj kwituje się takie opowieści uprzejmym kiwaniem głową i pełnym zrozumienia uśmiechem. Wszyscy rozumieją i wszyscy wiedzą o co chodzi, a tak przynajmniej udają. Bo naprawdę, choć wszyscy to czują, nie rozumie nikt.

Oprócz nas.

Miasta mają dusze. Miasta mają swój charakter i osobowość, miewają swoje nastroje i swoje zasady. Są w końcu żywymi, bardzo złożonymi organizmami. Nie rządzą się tylko przepływem pieniądza, ruchem na komunikacyjnych arteriach czy strumieniami niczego nieświadomych konsumentów sycących miasta swoim nieustannym ruchem. To podstawowe, biologiczne funkcje miasta, to miasto nad powierzchnią. Jego magia tkwi Pod, w przepastnych trzewiach zapomnianych budynków, tuneli, kanałów i podziemnych katakumb, w historii miasta, której pilnujemy i która żyje wciąż w nas. Żyjemy wszyscy w świecie Pod, gdzie sprawy codziennego świata znaczą niewiele, a życie i śmierć mierzy się wartościami bliższymi tych z opowieści, które ludziom Nad opowiadają w dzieciństwie ich babcie, i które przez lata potem śnią im się co jakiś czas, sprawiając że choć przez chwilę po przebudzeniu widza swój świat inaczej, dziwniej ? jak sadzą.

Większość z nas kiedyś żyła tam na górze, w świecie Nad, gdzie z różnych przyczyn nie pasowała. Tutaj żyjemy przyłączając się do jednego z kilku plemion, do którego najbardziej pasujemy, albo tez próbujemy dać sobie radę sami. To ostatnie niewielu się udaje ? to nie świat z bajek, a jeśli już to tylko takich, po których strach było położyć się spać. Dla świata Nad jesteśmy wyrzutkami, zbędnymi, niepotrzebnymi komórkami w organizmie miasta. Żebrakami, wariatami, istotami których nie zauważa się w blasku neonów odbitych w witrynach centrów handlowych. Ale to my stanowimy osobowość miasta, dzięki nam ktoś jeszcze pamięta o historiach, legendach, obsesjach.

Światem Pod rządzi delikatna równowaga rywalizacji, wzajemnych przysług i długów, handlu przedmiotami ze świata nad i informacjami. Co jakiś czas większość mieszkańców spotyka się w jednym miejscu podczas jarmarków. To okazja do kupienia, sprzedaży, zamienienia korzystnie zardzewiałej siekiery na nowiutki i praktyczny kij, zasłyszenia informacji, puszczenia w obieg plotki, wynajęcia zabójcy lub opiekunki do dziecka ? przy zakupie obu usług naraz korzystny rabat.

Nadchodzi właśnie jeden z takich targowych dni.

Kupić, sprzedać, zahandlować. Chcesz wymienić worek węgla na buty, albo pyszny piernik na magiczny kalejdoskop? Będziesz miał na to doskonałą okazję. Już wkrótce odbędzie się Jarmark Juliański na który przybędą wszyscy liczący się mieszkańcy miasta. Najznamienitsi będą załatwiać tam swoje interesy, najbogatsi zechcą wydać nieco złota, a wszyscy pozostali ciekawi są nowin i plotek. Tak, tak, dostaniesz tutaj wszystko czego zapragniesz ? żywność, trunki informacje a także najemników gotowych zawrzeć z tobą umowę o pracę. Szukasz nauczyciela - na jarmarku możesz go znaleźć, chcesz nasłać na kogoś najemnych zbirów ? takich nigdy tutaj nie brakowało, życzysz komuś śmierci ? profesjonalni płatni mordercy zajmą się twoim problemem.
Swoją obecność zapowiedzieli przedstawiciele wszystkich plemion ? od Kalibanów po No bodies. No, może nie wszystkich. Plotka głosi, że przedstawiciele plemienia Profesorów nie pojawią się na tym jarmarku ani na żadnym innym. Ponoć wiosną zaginęli bez śladu a ich dom na Starówce pozostaje pusty od tego czasu. Czas zastanowić się co z tym fantem zrobić. I, co najważniejsze, komu dostanie się największy skarb Profesorów ? Biblioteka ? skarbnica wiedzy nie tylko tego plemienia ale i całej Warszawy Pod.



Podczas święta, które urządzają sobie wkrótce w Warszawie najbardziej zatwardziali marzyciele i świry całego świata Nad ? ci którzy są już o jeden krok od naszego świata, tylko nie przeczuwają jego istnienia, spotkamy się tuz obok, jak zwykle niezauważeni. Pogadamy, pohandlujemy, pewnie tez weźmiemy się więcej niż raz za łby. Może ktoś będzie wiedział co tez stało się z Profesorami?

A Warszawa jak zwykle będzie się przyglądać.
Tytuł: Odp: LARP "Warszawa Pod" - POLCON 2007
Wiadomość wysłana przez: Schamann w Sierpnia 13, 2007, 10:24:56 pm
Plemiona Warszawy:

Kalibanie

?I jak długo Ona, bogini, miała w swej pieczy ziemię i gwiaździste niebiosa i pełne pływów morza gdzie ryby pływały i promienie słońca i wciąż miała nadzieję że ujrzy swą matkę i plemię wiecznych bogów, tak długo nadzieja mieszkała w jej sercu? i szczyty gór i głębiny mórz rozbrzmiewały jej nieśmiertelnym głosem a jej królowa matka ją słyszała.?
Hymn do Demeter, wers 33

Kalibanie jacy są

Kalibanie byli tu pierwsi. Zanim jeszcze nawet Wieleccy odprawiali tu swe pierwsze modły, zanim plemiona zasiedliły okoliczne lasy, zanim powstały wsie byli tu już oni i ich Bogini. Mimo wielu niesnasek, mimo kilku wojen nawet pomimo tego, że zostali w średniowieczu uznani za sługi diabła, utrzymali się i prosperują. Zresztą przez ten cały czas nikt nie mógł im poważnie zagrozić, zawsze było wiele cór i synów Pramatki i kiedy trzeba było łączyli się w watahy, których nikt i nic nie mogło powstrzymać. Łaska Bogini jest po ich stronie.
Dawno temu to oni tu władali i nikt nie mógł się im przeciwstawić. Ale wraz z upływem lat stopniowo wycofywali się z areny politycznej i oddawali władzę w ręce młodszych. Jednakże nigdy nie wypuścili jej z rąk zupełnie i pomimo tego, iż obecnie najbardziej liczącym się plemieniem są Wieleccy to Kalibanie wciąż mają wiele do powiedzenia.
Jednakże w tej chwili najbardziej zajmują ich sprawy wiary. Z roku na rok przybywa tych, którzy łamią odwieczne prawa i Kalibanie muszą urządzać swe święte łowy by pochwyconą ofiarę rytualnie rozerwać na strzępy po czym zjeść jej wątrobę i serce. Te dzikie polowania nieodmiennie budzą grozę w sercach innych plemion, niesłusznie jednak gdyż niewinni nie mają się czego obawiać.
Mylił by się jednak ten, kto uważałby Kalibanów za bezwolne instrumenty w rękach Wielkiej Matki. Religia jest oczywiście rzeczą niezwykle ważną a woli Bogini nie można się sprzeciwiać, jednakże w życiu codziennym nie różnią się oni zbytnio od typowych mieszkańców Warszawy Pod. Tak jak i oni zdobywają pożywienie, parają się rzemiosłem i bywają na targach jarmarkach i festynach.

  Kalibanie jakich widzą

Kalibanie ubierają się zazwyczaj w miarę nowocześnie, łącząc jednak typowe stroje codzienne z plemiennymi atrybutami. Bardzo często można spotkać obok zegarka kościaną bransoletkę oraz wplecione we włosy pióra i rogowe grzechotki. Całe ciało przyozdabiają sinymi spiralnymi tatuażami, które bardzo często wychodzą spod strojów i nieodmiennie przypominają o ich plemiennej przynależności.


Kalibanie jakich piszą

Stosunek innych plemion do Kalibanów jest mieszanką strachu, odrazy i podziwu. Powszechnie wiadomo o tym, że dopuszczają się oni kanibalizmu i w związku z tym wiele matek straszy nimi swoje dzieci. ?Jak będziesz niegrzeczny to cię Kalibanie pożrą?. Takie zdanie słyszał w dzieciństwie chyba każdy z rdzennych mieszkańców Warszawy Pod. Pojawienie się na targu czy jarmarku jednej z ich watach zawsze jest pewnym wydarzeniem. Każdy boi się ich gniewu, gdyż wiadomo, że opętanym świętym szałem Kalibanom nie sposób umknąć i nikt nie potrafi stawić im czoła.
Jednakże mimo tego inni mieszkańcy pod, prowadzą z nimi normalne interesy, kupują ich kościane ozdoby i sprzedają swoje towary. Oczywiście nikt nigdy nie kupuje od nich mięsa a i w pochodzenie kości też raczej nikt nie wnika. Jednakże ich amulety są bardzo cenione, dają zdrowie i pomyślność wszelaką. Słynni są również ich medycy, którzy jak nikt inny znają ludzkie ciało i potrafią uleczyć wiele ciężkich chorób i urazów.
Koniec końców Kalibanie są tu tak długo, że pomimo wszelkiego strachu przed nimi, nikt nie potrafi sobie wyobrazić Warszawy Pod bez nich.
Tytuł: Odp: LARP "Warszawa Pod" - POLCON 2007
Wiadomość wysłana przez: Schamann w Sierpnia 13, 2007, 10:27:26 pm
Wieleccy

?Modlimy się do Welesa, Ojca naszego, aby puścił na niebo Konnicę Suriego i aby Suria wkroczył na niebo aby obracać wieczne złote koła. Przecież to słońce nasze, które oświetla nasze domostwa i przed którego obliczem bledną oblicza palenisk domowych.?
Księka Welesa II 3a

Wszyscy kiedyś umierają. Czasem odchodzą szybko a czasem żyją tak długo, że wydają się nieśmiertelni, ale to nie prawda. Wszystko się kiedyś kończy. Wtedy własnie przychodzimy my, żniwiarze dusz, przewoźnicy i sędziowie. Oddzielamy ziarna od plew i wskazujemy drogę w zaświaty. Nie każdy jednak ma tam wstęp, niektórzy nie zasługują na przekroczenie Czarnych Wód to właśnie są plewy. Jednakże nawet dla nich znajdzie się zastosowanie...

Wieleccy jacy są

Wieleccy są jedną z najstarszych rodzin Warszawy ?pod?. Istnieli jeszcze na długo zanim powstało samo miasto. Sami mówią, że zeszli do świata ?pod? za swoim bogiem Welesem po tym jak ziemiami słowian zawładnął Biały Chrystus wraz ze swymi czarnymi kapłanami. Różne odłamy tego plemienia można spotkać w niemalże każdym polskim mieście, ale to właśnie Warszawa jest ich główną siedzibą, tu znajduje się ich starszyzna, stąd pochodzą i tu wracają. Mówią, że to miasto duchów, działa jak latarnia, która przyciąga zmarłych i dlatego tu zawsze mają najwięcej pracy.

Jednakże ich rola nie ogranicza się tylko i wyłącznie do przeprowadzania dusz na druga stronę Czarnych Wód, choć sami lubią tak mówić. W rzeczywistości są wytrawnymi politykami mającymi ambicję wpływać na wszystko co ważne dla Warszawy ?pod?. Ich siedziby znajdują się gdzieś w zapomnianych grobowcach Warszawskiego Getta, gdzie do tej pory znajdują się kości pomordowanych w czasach okupacji ludzi. Równie często można ich spotkać w okolicy Starych Powązek. Mówi się, że mają jakieś konszachty z Grabarzem, choć prawdziwa natura ich wzajemnych relacji nie jest do końca jasna.

Wieleccy jakich widzą

Wieleccy ubierają się zazwyczaj na ciemno choć ich szaty rytualne są białe. Stroje te są prawie zawsze eleganckie, choć rzadko idące za współczesnymi nurtami mody świata ?nad?. W ich ubraniach można znaleźć elementy pochodzące z różnych epok połączone w jedną spójną całość. Dodatkowym wyróżnikiem jest spora ilość okultystycznej biżuterii. Większość z niej to tylko ozdoby, ale mówi się, że niektóre jej elementy są prawdziwymi amuletami natchnionymi mocą dusz.

Wieleccy jakich piszą

Ciężko jest zignorować Wieleckich. Jest ich wielu, są wyniośli i parają się straszliwą magią. Inne plemiona traktują ich z mieszaniną obawy i szacunku, ale wszyscy nieodmiennie liczą się z ich zdaniem. Bezsprzecznie posiadają ogromną wiedzę, porównywalną z tą jaką zgromadzili Profesorowie, choć ma ona zupełnie inne, dużo bardziej niepokojące źródło. To właśnie jest przyczyną lęku i nieufności jaki wzbudzają wśród innych. Ich tajemne obrzędy i posługiwanie się duszami zmarłych jak narzędziami nie przysparza im zbyt wielu przyjaciół. Z drugiej jednak strony większość osób woli żyć z nimi jak najlepiej ponieważ każdy wie, że prędzej czy później trafi w ich ręce a wtedy lepiej nie zostać uznanym za plewę...
Tytuł: Odp: LARP "Warszawa Pod" - POLCON 2007
Wiadomość wysłana przez: Schamann w Sierpnia 13, 2007, 10:29:07 pm
Łowcy


Kiedyś Warszawa była miastem pałaców. Wszyscy magnaci posiadali tutaj okazałe siedziby, w których bywali kiedy zbierał się Sejm. Odbywały się wtedy w mieście niezliczone uczty, bale i inne rozrywki, wśród których dominowały polowania. Wszędzie dookoła znajdowały się wtedy gęste bory gdzie pod dostatkiem było zwierzyny. Wszystko to jest już teraz echem przeszłości, która przypomina o sobie pozostałościami po dawnych lasach i nielicznymi pałacykami, jakie nie uległy zniszczeniu w niespokojnych czasach. Jednak polowania nie skończyły się wraz z upadkiem tej dawnej Warszawy i nastaniem nowej. Po Lasku Bielańskim, Lesie Kabackim, okolicach Puszczy Kampinoskiej i wciąż krążą łowcy poszukujący zwierzyny. Tak dalece zatracili się w pasji tropienia zwierzyny i polowania, że nie zauważyli jak świat wokół nich się zmienił, tak, że nie było już w nim miejsca dla takich jak oni. Zupełnie przestali rozumieć ludzi i ich sprawy, a im mniej rozumieli tym częściej wyprawiali się na polowania, tym dłuższe dalsze były ich wędrówki, tym dłuższe nieobecności. Pewnego dnia Warszawiacy zupełnie przestali ich zauważać ? wtedy Łowcy stali się częścią Warszawy Pod.

Łowcy jacy są

Wywodzą się z rodzin szlacheckich ? obnoszą swoje herby i nazwiska niczym drogie ubrania. Większość z nich to samotnicy, którzy spotykają się tylko po to, żeby opowiadać o polowaniach o szarym świcie, nagankach psach gończych i Zwierzynie. A wbrew temu co sądzą mieszkańcy miasta, pozostało tu całkiem sporo czekającej na nich zdobyczy. Począwszy od  miejskich zwierząt, przez mieszkańców lasu po mityczne bestie, na które polują tylko doświadczeni w tropieniu i posługiwaniu się bronią Łowcy. Od wielu lat prowadzą wojnę z Klanem Niedźwiedzi zamieszkującym okolice Kampinosu, gdzie, jak głosi legenda znajduje się ich jaskinia wypełniona ludzkimi czaszkami. Członkowie klanu nie są zwykłą zwierzyną ? są więksi od przeciętnego niedźwiedzi i niezwykle przebiegli. Polując na nich trzeba wykazać się nie tylko znajomością lasu i cierpliwością ale też niezwykłą siłą i umiejętnościami w posługiwaniu się cięższą bronią. Trzeba przyznać, że zmagania Łowców z Niedźwiedziami toczone są ze zmiennym szczęściem, niejeden młody tropiciel zapłacił życiem za swoją nieostrożność i powiększył niedźwiedzi zbiór czaszek. Dlatego Łowcy niezwykle cenią sobie trofea po pokonanych Niedźwiedziach. Są to wszakże jawne dowody ich kunsztu.
Siedzibą Łowców jest Pałacyk w Wilanowie. Stamtąd wyruszają na swoje wyprawy i tam wracają zmęczeni polowaniem. Wieczorami siadają w saloniku łowieckim i opowiadają o swoich przygodach, przechwalając się przy tym jak tylko można.  Największym poważaniem cieszą się ci, którzy najbarwniej opowiadają i nie szkodzi, że często zmyślają, lub koloryzują. Liczą się ci, którzy najgłośniej krzyczą. Jest to też okazja do obfitych uczt zaprawianych ciężkimi miodami, jak za dawnych czasów Złotej Wolności.
Poniatowscy są najliczniejszym rodem w śród Łowców, w Wilanowie zajmują na stałe sporą część pałacu. Plotki mówią, że wszyscy oni są dziwni i niemal szaleni. Chociaż tak postrzegani są tylko przez Łowców, dla wszystkich innych są jedynie większymi samotnikami niż cała reszta.

Łowcy jakich piszą

Wszyscy wiedzą, że łowcy są wyśmienitymi wojownikami, niedościgłymi w sztuce walki. Głośno się ich za to chwali, po cichu dodając, że nie ma chyba w Warszawie Pod większych egoistów. Interesują ich tylko wyzwania, są zbyt dumni by pomóc komuś mniejszemu od siebie. Są nie tylko nieużyci ale i zupełnie niezorganizowani. Kiedy się spotykają, każdy z nich chce być przywódcą, ale nikt nie chce słuchać poleceń. Jak mówią ludzie mądrzy, dlatego dotąd nie zawojowali innych plemion Warszawy.

Łowcy jakich widzą

Łowcy ubierają się zwykle w ubrania wygodne do chodzenia po lesie. Niekiedy jest to garderoba pochodząca z demobilu ? wojskowe buty spodnie i bluzy doskonale sprawdzają się podczas łowów. Czasem łączą fragmenty strojów z różnych epok, niektórzy z nich wyglądają niczym postacie z XIX-wiecznych obrazów przedstawiających sceny z polowania. Nieodłącznym elementem stroju jest broń służąca do polowań i trofea, które nieraz przerobione na ozdoby odgrywają rolę talizmanów.
Tytuł: Odp: LARP "Warszawa Pod" - POLCON 2007
Wiadomość wysłana przez: Schamann w Sierpnia 13, 2007, 10:31:40 pm
Cyganie


Nikt już nie pamięta, kiedy do Warszawy przyjechał pierwszy cygański tabor. Od początku byli obcy na tej ziemi, wyglądali inaczej niż okoliczni mieszkańcy, mówili dziwnym, niezrozumiałym językiem i mieszkali w wozach. Początkowo Warszawa przyjęła ich przyjaźnie, jak wszystkich podróżnych odwiedzających okolicę. Nie zostali na długo a pozostawili po sobie wspomnienie niezwykłej muzyki i kolorowych namiotów, w których mądre kobiety odczytywały przyszłość z kart. Później jeszcze wiele razy powracali do miasta zachęceni dobrym przyjęciem. Ich obozy rozbite w pobliżu miasta stały się nieodłączną częścią krajobrazu prawej strony wiślańskiego brzegu.

Cyganie jacy są

Pomimo, że mieszkają tu już od dawna, Cyganie dalej uważani są za obcych. Ich mowa jest dziwna i niezrozumiała, obyczaje odmienne od miejscowych a stroje, zanadto kolorowe, dodatkowo wyróżniają ich z tłumu. Sami zresztą nie próbowali dopasować się do mieszkańców, siedzieli w swoich obozach izolując się od reszty, ignorowani i niezauważani. W ten sposób stali się częścią Warszawy Pod, odrzuceni przez miejscową ludność, która nigdy nie uznała ich za pełnoprawnych obywateli miasta.
Warszawa Pod przyjęła wyrzutków dość chłodno. Tutaj przestali być wreszcie niezauważani, wzbudzili natomiast wobec siebie wrogość tych co się uważali za tutejszych. Cyganie nie starali się dopasować, byli inni i podkreślali to na każdym kroku. Dodatkową niechęć wzbudzało ich bogactwo. Ileż to razy opowiadano, że mają tyle złota, bo każdy Cygan to złodziej. Narzekano na natrętne Cyganki naciągające przechodniów na pieniądze w zamian za wróżby. Tak, bogactwo wzbudziło w Warszawiakach dodatkową niechęć do Cyganów.
Ludzie powiadają jednak, że to właśnie władza nad przeznaczeniem i wróżenie uczyniło z nich bogaczy. I rzeczywiście trzeba przyznać, że Cyganie opływają we wszelkie dobra. Pałac ich króla znajdujący się na Szmulkach jest tego najlepszym przykładem. Jak głosi plotka pokój kobiecy  cały zrobiony jest ze złota, podłogi wyściełają piękne dywany, a sam król zasiada na górze skarbów. Tylko nieliczni, prócz samych Cyganów wiedzą, że to prawda.
Magia Przeznaczenia dała Cyganom nie tylko bogactwo, ale przede wszystkim wiedzę o przyszłych i przeszłych wydarzeniach. Wiadomo jednak, że niechętnie się nią dzielą. Nie dość, że każą sobie za nie słono płacić, to jeszcze nigdy nie mówią całej prawdy. Często zmyślają, pozostawiając pełen obraz sytuacji tylko dla siebie.


Cyganie jakich piszą
Między obcymi a miejscowymi nieraz wybuchały konflikty, czasem dość gwałtowne. Na szczęście dla Cyganów, plemiona nigdy nie zebrały się, żeby razem przepędzić przybłędów. Odbyło się za to kilka wojen z Wieleckimi i Łowcami. Podziemni byli w stosunku do nich nieufni i przez wiele lat pomagali innym plemionom w ich konfliktach z Cyganami, choć sami nigdy nie wypowiedzieli im otwartej wojny. Od kilku lat sytuacja się uspokoiła, chociaż pewna niechęć pozostała podobnie jak przekonanie, że od Cyganów trzeba się trzymać z daleka. Warszawiacy doszli do przekonania, że są oni przebiegli, niebezpieczni i... mają złe oczy. Niektórzy uroki potrafią rzucać, choroby sprowadzać na ludzi i zwierzęta. Wystarczy, że taki Cygan krzywo spojrzy na kogoś, albo rzuci przekleństwo a nieszczęście gotowe ? a wiedźm i czarowników u nich dostatek.


Cyganie jakich widzą
Na pierwszy rzut oka widać, że Cyganie kochają złoto. Żaden z nich nie zrobi nic za darmo i zawsze udaje im się wytargować dobrą cenę za swoje usługi czy towary. Złoto jest także ich ulubioną ozdobą, niektórzy z nich każą sobie wstawiać złote zęby, noszą też złote pierścienie, kolczyki i bransolety. Ubierają się niezwykle barwnie i nie przejmują się przy tym zbytnio zachowaniem dobrego smaku.
Tytuł: Odp: LARP "Warszawa Pod" - POLCON 2007
Wiadomość wysłana przez: Schamann w Sierpnia 13, 2007, 10:33:17 pm
Tułacze

?Everybody knows that the war is over
Everybody knows the good guys lost
Everybody knows the fight was fixed
The poor stay poor, the rich get rich
That?s how it goes
Everybody knows?
L.Cohen ? ?Everybody knows?


Mówią, że człowieka poznaje się po tym jak przegrywa, a nie o tym jak wygrywa. Oby nie była to prawda. Gdyby jednak była, to o nas wiadomo najwięcej. W końcu smak przegranej znamy lepiej niż bogacz smak kawioru. Na szczęście jednak nikt tego nie wykorzystuje, bo nikt się temu zbyt uważnie nie przygląda. Ale nie narzekamy ? pokora jest siłą, świadomość własnej kruchości i małości uwalnia od strachu i od nadmiernych ambicji. Oto bowiem mówi mędrzec ? niezauważeni i pogardzani wyniosą się wzwyż wśród ludów tego świata, albowiem nigdy nie wiesz, z której strony ci przyłożą. Wydumane? Być może. Ale za to jak zgrabnie.


Tułacze jacy są
Są wszędzie wokół nas, pod ścianami domów towarowych, w przejściach podziemnych, na skrzyżowaniach, pod kościołami, przy osiedlowych śmietnikach. Żebrzą, zbierają puszki, wyszukują ?cenne? rzeczy w śmieciach. Znakomita większośc z nich robiła to już wcześniej, kiedy jeszcze żyła w świecie ?nad?. Żyli odrzuceni, odtrąceni przez świat, tak długo w cieniu, aż tenże świat o nich zapomniał. Przez większość czasu są dla nas niewidoczni. Nie zwracamy na nich uwagi, nawet ich widząc z reguły wolimy szerokim łukiem obejść ich zapach. Ale przecież widać ich, odpowie ktoś z przekąsem. Tak, widać, i bywa nawet że zwracamy na nich uwagę, czyż nie? Ale dzieje się tak wtedy, kiedy oni tego chcą. Nie są zbyt silni, nie są bogaci, nie są zbyt przebiegli może, choć tu można by polemizować, ale spełniają w świecie ?pod? bardzo ważną i lukratywną funkcję ? są handlarzami i dostarczycielami rzeczy ze świata ?nad?, rzeczy, których inaczej nie dałoby się zdobyć. Potrafią ?pokazać? się nam tu w świecie ?nad?, coś wyżebrać, coś dostać, coś ukraść. W świecie ?pod?, niektóre rzeczy, które dla nas nie stanowią żadnej wartości, są cenniejsze od złota. To czyni z tułaczy bardzo pożądanych partnerów w interesach.

Tu, w świecie ?pod? gdzie ich rola i pozycja jest niewyobrażalnie wyższa niż w normalnym świecie, Tułacze czują się dużo lepiej. Są chyba najspokojniejszym i najpogodniejszym plemieniem, często żartują, filozofują na temat życia, którego najciemniejsza stronę większość z nich już poznała, czasem doradzają członkom innych plemion. Ponieważ nawet ci Tułacze, którzy urodzili się już w świecie ?pod? , dość dobrze poznają świat ?nad? podczas swoich wypraw, często potrafią udzielić cennej rady na jego temat.

Tułacze jakich widzą

Opisywać typowy wygląd Tułaczy nie jest łatwo, przede wszystkim ze względu na różnorodność rzeczy, które noszą. Gdyby chcieć oddać go w kilku słowach, byłoby to chyba tylko ?Jak śmiecie?. Noszą rozpadające się buty, nieprane, niedobrane ubrania wyciągnięte ze śmietników, wyblakłe, niemodne marynarki, absurdalne kolorystycznie sukienki modne 50 lat temu ? ich stroje kojarzą się zawsze z ludźmi bezdomnymi, nawet jeśli są wyjątkowo udanie i szczęśliwie dobrane.

Tułacze jakich piszą

Opinia o tułaczach jest w świecie ?pod? zaskakująco pozytywna, jeśli wziąć pod uwagę, jak traktuje ich świat ?nad?. Tu jednak wszystkie rzeczy cenione w świecie na górze mają dużo mniejsze znaczenie i na system wartości ze świata ?nad? patrzy się z pewnym politowaniem. Tu Tułacze są cenieni za ich przydatność, wiedzę, i mądrość nie wtrącania się w nie swoje sprawy. Maja tez opinię uczciwych i rzadko zdarza się żeby ktoś publicznie zarzucił im niespłacenie przysługi lub długu. Nie jest zresztą wtedy zbyt pilnie słuchany.
Tytuł: Odp: LARP "Warszawa Pod" - POLCON 2007
Wiadomość wysłana przez: Schamann w Sierpnia 13, 2007, 10:35:01 pm
Podziemni

?Chodzi chyłkiem po Warce
i zagląda nagle ludziom w oczy
jakby w każdym widział wroga albo zdrajcę
widmo bezsennych nocy?
J. Kaczmarski ? ?Starość Piotra Wysockiego?

Powstanie nigdy nie upadło. Powstanie nigdy się nie skończyło. I nigdy nie skończy. Będziemy tu zawsze i zawsze sprzeciwimy się każdemu okupantowi, każdego ciemiężyciela będziemy prześladować, napastować, spiskować przeciw niemu. Ochronimy miasto przed każdym jego wrogiem, przed każdym? przed kimkolwiek.

Podziemni jacy są

Podziemni to plemię ludzi, którzy zagubili się w swojej konspiracji i walce z wrogiem i z tej właśnie przyczyny zniknęli ze świata ?nad?. Czy to tak głęboko uciekali kanałami przed okupantem, czy to tak mocno zamknęli się w paranoi konspiracji, tajnych spotkań i ukrywania się przed każdym świadkiem, czy tak dotkliwie byli prześladowani i torturowani, że umysł postanowił uciec ze świata ? nie wiemy. Wiemy natomiast, że gromadzą się z reguły w małych grupkach najbliższych współpracowników, często zmieniając terminy i hasła, nie ufając nigdy i nikomu. Z rzadka tylko członkowie poszczególnych ?komórek? spotykają się z członkami innych, zgodnie z konspiracyjną zasadą żeby znać jak najmniej współpracowników, nigdy zaś nie spotykają się wszyscy naraz. Nie mają swojej ?siedziby? ? to zwiększyłoby ryzyko wpadki. Nie używają też imion, z tego samego powodu. Posługują się wyłącznie pseudonimami. Niektórzy, co bardziej uwrażliwieni na ryzyko wpadki, w ogóle już nie pamiętają swoich imion. Bardziej liberalni z nich nie ufają nikomu spoza własnego grona, mniej liberalni nie ufają nikomu. Tak czy inaczej nie widuje się Podziemnych rozpoczynających z własnej inicjatywy konwersację z członkami innych społeczności Warszawy ?pod?.

Podziemni nie mają, co prawda swojej siedziby, ale też nie odczuwają jej braku zbyt dotkliwie. Są mistrzami tajnych ścieżek i kryjówek w Warszawie ?pod? i niewiele jest w stanie ukryć się przed ich wzrokiem. Niewielu też potrafi odnaleźć jednego z nich, jeśli ten nie chce być odnaleziony. Powiada się nawet, że nie ma takiego miejsca, lub nawet osoby, której Podziemni nie byliby w stanie odnaleźć, jeśli tylko odpowiednio dobrze szukają.

Podziemni jakich widzą

Podziemni zazwyczaj starają się ubierać w sposób nie zwracający uwagi, choć nie zawsze. Ich siłą napędową jest ich sekretna walka z wrogiem, ich wspomnienia, które nie pozwalają przestać walczyć. Stąd często można ich zobaczyć ubranych w prochowce, stare wojskowe luzy, postarzone na modłę II Wojny Św. ubrania, elementy powstańczego oporządzenia. Niektórych nawet widziano w ubraniach krojem przypominających czasy zaborów, ale niewielu takich pokazuje się publicznie.

Podziemni jakich piszą

Stosunek innych plemion do Podziemnych waha się od łagodnego współczucia do źle skrywanej pogardy. Ich fanatyczna tajemniczość, ich brak regularnej tradycji i obrzędów, ich powszechne przekonanie, że wciąż wszędzie wokół czają się wrogowie, uważane są wśród innych plemion za paranoję i pożałowania godny całkowity brak kontaktu z rzeczywistością. Nawet rzeczywistością świata ?pod?. Powszechnie żartuje się, że jeśli chce się pozbyć towarzystwa Podziemnego, tak jakby narzucali się oni innym ze swoim towarzystwem, wystarczy szepnąć: ?co to było? Chyba coś słyszałem...? i nieproszony Podziemny zaraz ?zniknie w jakiejś dziurze zanim się obejrzysz?. Po części zapewne są to uczucia podszyte niepokojem, że tak niewiele o Podziemnych wszystkim innym wiadomo, tym niemniej publicznie najczęściej mówi się o nich z politowaniem.
Tytuł: Odp: LARP "Warszawa Pod" - POLCON 2007
Wiadomość wysłana przez: Schamann w Sierpnia 13, 2007, 10:37:34 pm
Profesorowie


Na tyłach rynku starego miasta stoi nieduży dom usytuowany w połowie skarpy. Prowadzi do niego mały most, a wejście znajduje się na wysokości 4 piętra. W tym budynku mieści się największa biblioteka Warszawy Pod. Od lat opiekują się nią Profesorowie, którzy zamieszkują w tym miejscu. Pierwsi spośród członków tego plemienia byli to ludzie tak dalece oddani nauce, że stali się zgubieni dla świata. Zakopani w księgach, badaniach i rozmyślaniach nie zauważyli jak znaleźli się w Warszawie Pod. Jednak nawet tutaj nie przestali gromadzić wiedzy i ksiąg. Posiedli w ten sposób ogromną wiedzę na temat świata Pod. Ich wiedza na temat obu światów jest jednak dość wymieszana. Doskonale zdają sobie sprawę z ogromu swojej wiedzy, jednak nie zawsze potrafią przekazać ją swoim uczniom. Odpowiedź na proste pytanie wymaga od nich dogłębnego przemyślenia i użycia stosownej nomenklatury, przez co bardzo trudno się z nimi rozmawia i niełatwo zrozumieć co mają na myśli.

Profesorowie jacy są

Profesorowie nie należą do najstarszych plemion miasta, pierwszy raz zebrali się w połowie XIX wieku, wtedy też rozpoczął się pierwszy Rok Akademicki. Ich pojawienie się związane było z rozwojem nauki w mieście, otwarciem uniwersytetu i innych szkół wyższych. Od początku swojego istnienia gromadzi księgi starając się ocalić je od zapomnienia. W ten sposób powstał zaginiony księgozbiór, którego Profesorowie strzegą prowadząc przy tym badania nad jego zawartością. Z biblioteki mogą korzystać tylko członkowie plemienia, które nazywają Uczelnią. Inni muszą dostać specjalne zezwolenie z Dziekanatu z odręcznym podpisem Rektora, co graniczy z niemożliwością.
Struktura plemienia jest dość ściśle określona i zhierarchizowana. Na jego czele stoi Rektor, który ma ostatnie słowo w każdej sprawie. Podlegają mu Dziekani wydziałów związani z różnymi dziedzinami wiedzy. Pozostali członkowie plemienia dzielą się na kadrę i studentów. Kadra, doktorzy i magistrowie przydzieleni są do wydziałów, gdzie prowadzą badania i pracę dydaktyczną. Studenci nie są przydzieleni do żadnego z wydziałów, są najniżej w hierarchii a ich prawa ograniczają się do możliwości korzystania z biblioteki i uczęszczania na zajęcia. Oprócz tego do ich obowiązku należy co semestralne zaliczanie zajęć i wykonywanie prostych prac na rzecz Uczelni. W tym ostatnim bezpośrednio podlegają Dziekanatowi, który kieruje pracami w Domu Profesorów i zarządza jego zasobami. Wszystkie decyzje w sprawach pozanaukowych zapadają w Dziekanacie, co daje mu duży wpływ na życie Uczelni.
W Domu Profesorów bardzo rzadko rodzą się dzieci. Kadra naukowa pochłonięta jest pracą badawczą tak bardzo, że najczęściej nie mają czasu na kontakty towarzyskie i życie rodzinne. Dziekanat natomiast niechętnie patrzy na posiadanie dzieci przez Studentów. Jeśli się już tak zdarzy, rodzice zdani są właściwie sami na siebie i nie dostają żadnej pomocy od Uczelni. Dlatego nowi członkowie plemienia rekrutują się raczej z innych plemion. W Domu Profesorów może bowiem zamieszkać każdy, kto zda egzamin wstępny i zostanie przyjęty w poczet Studentów.
Jedną z naczelnych zasad panujących w Domu Profesorów jest ścisłe przestrzeganie regulaminu, drogi służbowej i zachowanie hierarchii uczelnianej. Dziekanat nie zezwala na żadne odstępstwa od obowiązującego prawa. Jedynym wyjątkiem od tego są Juwenalia. Jest to święto przypadające w drugiej połowie maja, kiedy to na kilka dni i nocy Studenci obejmują władzę w Uczelni. Zajmują gabinet Rektora i urządzają trwające kilka dni imprezy zakrapiane znaczną ilością alkoholu. W tym roku obchody tego święta były wyjątkowo huczne a ich finał niezwykle opłakany. Po ostatniej zorganizowanej przez Studentów zabawie mieszkańcy Domu Profesorów znikli i dotąd się nie pojawili. Z tego powodu właśnie zwołano wielkie zgromadzenie plemion. Trzeba w końcu ustalić co zaszło i... przejąć Bibliotekę.

Profesorowie jakich widzą

Profesorowie nie dbają szczególnie o swój wygląd. Często są rozczochrani a ich ubrania wymagają reperacji. Ubierają się zwykle w stare garnitury, wyciągnięte swetry, spodnie z wypchniętymi kolanami, niemodne garsonki i sukienki (w tym gustują raczej kobiety). Czasem zakładają na wierzch fartuchy poplamione laboratoryjne. Inaczej jest w przypadku Rektora i Dziekanów, którzy noszą czarne, niezwykle eleganckie togi, birety i złote łańcuchy symbolizujące ich pozycję w hierarchii uczelnianej.

Profesorowie jakich piszą

Początkowo w Warszawie Pod nie zauważono istnienia nowego plemienia. Dopiero, kiedy jeden z Podziemnych trafił przypadkowo do ich siedziby wszyscy inni dowiedzieli się o ich istnieniu. Ich niezrozumiały sposób mówienia i dziwna struktura społeczna sprawiły, że pozostałe plemiona pozostawiły ich swojemu losowi odwiedzając jedynie wtedy, kiedy chciano uzyskać od nich jakąś informację. Pomimo, że od ich pojawienia się minęło już wiele lat, dalej niezrozumianych pozostawia się swojemu losowi. I to właśnie sprawiło, że mogli bezpiecznie stać na uboczu wszystkich konfliktów wstrząsających nieraz Warszawą Pod.
Tytuł: Odp: LARP "Warszawa Pod" - POLCON 2007
Wiadomość wysłana przez: Schamann w Sierpnia 13, 2007, 10:40:58 pm
No bodies

?We are the nobodies, wannabe somebodies
We're dead, we know just who we are?
M. Manson ? ?Nobodies?

Świat jest kłamstwem. Sieć jest kłamstwem. To miejsce jest kłamstwem. Myślisz, że oddychasz powietrzem? Być może. Ale karmisz się złudzeniem, największym kłamstwem rzeczywistości: ?że jest?. My jesteśmy jej kontestatorami, jej wszechobecnymi kpiarskimi obserwatorami przyglądającymi się tej grze ślepego dziecka w kości i uczącymi się, zbierającymi dane, aż nasz własny generator liczb będzie gotowy.

No bodies jacy są

Są tacy ludzie, rzadko spotkać ich można w metrze, tramwaju lub na klatce schodowej, bardzo rzadko. Nawet ich sąsiedzi, gdy pyta ich policja, zawsze stwierdzają, że prawie ich nie widywali, że z czasem coraz rzadziej pojawiali się na klatce schodowej, żeby wyrzucić śmieci, że było tak, jakby ich w ogóle nie było i nawet nieprzyjemny zapach z ich mieszkania przestał po pewnym czasie przybierać na sile i w końcu zniknął. Tak jak znikają mieszkańcy. Ludzie, którzy widują ich najczęściej, dostawcy pizzy i kurierzy z firm obsługujących zamówienia internetowe, też zazwyczaj przypominają sobie, że zamówienia stopniowo stawały się coraz rzadsze, a zamawiający coraz chudsi i mizerniejsi, o coraz mniej przytomnym wzroku. Aż do momentu, kiedy zamówienia całkiem się urywały. Ci ludzi po prostu zniknęli, przynajmniej z naszego świata. Tak długo i obsesyjnie nurkowali w przestrzeniach sieci, tak długo zapominali o posiadaniu ciał, że one o nich zapomniały, a sieć przyjęła ich w siebie i, jak to w naturze sieci, przesłała gdzie indziej i wyrzuciła w miejscu docelowym, gdzie czekały wspomnienia o ciałach. W świecie ?pod?.

No bodies są najmłodszym i być może najdziwniejszym plemieniem w Warszawie ?pod?. Podobno zresztą nie tylko w Warszawie ?pod?. Słyszy się coraz częściej, że podobne w naturze, choć inne z nazwy grupy pojawiły się w ostatnich latach w wielu miastach ?pod? na całym świecie. Ile w tym jest prawdy niewielu do końca wie, ale wieść jest na pewno niepokojąca. No bodies nie stanowią jednak dla nikogo żadnego większego zagrożenia. Wspomnienia o ich ciałach, w których tkwią, są tak słabe i wątłe, że żaden No body nigdy nie będzie w stanie pokonać nawet osłabionego królika. W sensie walki czy jakiegokolwiek współzawodnictwa fizycznego, po prostu się nie liczą. Kim więc są? ? mistrzami informacji, zwłaszcza ze świata ?nad?. Ich umysły nigdy do końca nie rozłączyły się z siecią, każdy z nich ma w głowie stałe połączenie wraz z niezwykle szybką i sprawną przeglądarką. Jeśli wziąć pod uwagę, że w świecie ?nad? niemal każdy fakt, każda informacja ma swoje odzwierciedlenie w sieci, No bodies są prorokami dla każdego, kto potrzebuje informacji ze świata ?nad?. Gdyby ich obecne ciała w akcie zemsty nie zmuszały ich do jedzenia i dbania o inne potrzeby, być może w ogóle nie opuszczaliby rzeczywistości sieci. No bodies mają swoją siedzibę w podziemiach Daewoo Tower, gdzie spotykają się regularnie dla wymiany informacji, usług, jedzenia i ubrań, a także w celu ustalenia celów swoich dalszych poczynań, jakkolwiek nieznane byłyby one innym plemionom. Podobno ktoś kiedyś podsłuchał informację, że takie powszechne spotkania odbywają się precyzyjnie co ?65536 jednostek czasu?. Tam również, jako nie do końca fizyczni, podobno odnajdują swoje ciała, jeśli zdarzy im się ?zagubić?, lub zostać kogoś unicestwionym cieleśnie.

No bodies jakich widzą

No bodies noszą się z reguły dość niedbale, żeby nie powiedzieć zaniedbanie. W końcu trafili do świata ?pod? nie ze względu na swoją przesadną dbałość o siebie. Są często albo przesadnie chudzi, albo z istotną nadwagą. Ubierają się albo w luźne, mocno wygniecione i zużyte ubrania, albo wręcz tak, jak zazwyczaj chodzi się po domu. Z rzadka niektórzy ubierają się tak, jak zazwyczaj kojarzy się typowego kujona ? w źle dopasowane garniturowe spodnie, kiepską koszulę bez krawata i brzydkie okulary.

No bodies jakich piszą

Niewielu jest w świecie ?pod?, którzy wiedzą choćby luźno, o co właściwie chodzi No bodies. Część mieszkańców Warszawy ?pod? traktuje ich nawet jako swego rodzaju ?duchy?, zwłaszcza ze względu na krążące plotki, że zabici w świecie ?pod? odnajdują swoje ciała, które nie chcą ich puścić, w budynku Daewoo Tower. Powszechnie członkowie ?starszych? plemion, takich jak Wieleccy czy Kalibanie traktują ich z lekceważeniem, jednak jest to lekceważenie raczej pobłażliwe i sympatyczne. Inni podchodzą do No bodies zupełnie już neutralnie, uważając ich za równoprawnych mieszkańców Warszawy ?pod?, może tylko trochę niewyraźnych i mało charyzmatycznych społecznie. Jest stara już dość i ugruntowana plotka, ze No bodies z reguły życzą sobie bardzo dziwnych rzeczy w zamian za swoje przysługi, ale to według tejże plotki wynika z ich kompletnego zagubienia we własnych, przesterowanych umysłach.
Tytuł: Odp: LARP "Warszawa Pod" - POLCON 2007
Wiadomość wysłana przez: AnKa w Sierpnia 13, 2007, 10:57:17 pm
Uwaga dla graczy: Larp jest jarmarkiem, funkcjonuje na nim handel wymienny. Przynieście ze sobą jakieś przedmioty, które posłużą wam za rekwizyty - dla przykładu:  stara płyta kompaktowa stanie się lustrem na bazyliszki albo szkiełkiem, przez które można bezpiecznie oglądać tańczące nad rzeką rusałki. Będzie można się nim wymienić z innym graczem na jakiś inny magiczny lub użytkowy przedmiot. Jeśli chcecie, przynieście własnoręcznie upieczone ciasto, albo kozik - wszystko to będzie można puścić w obieg podczas larpa na prawach handlu wymiennego(po larpie przedmioty, o ile to możliwe, wracają do właścicieli)
Tytuł: Odp: LARP "Warszawa Pod" - POLCON 2007
Wiadomość wysłana przez: AnKa w Sierpnia 27, 2007, 09:21:37 am
?Sawa?

?Sawa? jest  warszawskim nocnym klubem, który mieści się w ostatnim wagonie rosyjskiego pociągu metra przyjeżdżającego po każdej pełnej godzinie. Lokal został założony przez grupę przyjezdnych z Moskwy około 10 lat temu. Nie do końca wiadomo co ich tu sprowadzało, jednak szybkość i zdecydowanie z jakim rozkręcili interes dowiodła, że chyba chcą zostać tu na dłużej.

Klub ?Sawa? jest dość powszechnie uczęszczanym miejscem. Jednakże w niektórych kręgach cieszy się zła sławą i choć bywają tam przedstawiciele większości plemion to pośród warszawskich tradycjonalistów można dostrzec często nieufność, lub nawet wrogość do  miejsca, które jest prowadzone przez ?te przybłędy ze wschodu?.

Można tu się napić, zjeść, posłuchać muzyki i wymienić informacjami... Niektórzy twierdzą, że  za odpowiednia opłatą personel klubu jest skłonny dostarczyć klientowi nawet najrzadsze przedmioty, jak i polecić odpowiednie osoby do rożnych trudnych zadań. Przez 10 lat wielu już przekonało się jak przydatnym miejscem potrafi być ten klub.

Główna właścicielką klubu  jest  Sonia. Mówi się że dawniej była łowczynią w Moskwie, ale po tym jak przybyła tutaj przestała w ogóle polować i poświeciła się całkowicie prowadzeniu lokalu. Nie mówi jednak nigdy o powodach swego przybycia do Warszawy i bardzo niechętnie patrzy na wszystkie próby wypytywania jej o tą sprawę.
Tytuł: Odp: LARP "Warszawa Pod" - POLCON 2007
Wiadomość wysłana przez: AnKa w Sierpnia 28, 2007, 09:38:11 pm
Opisy lokacji

Cmentarz Powązkowski

To najstarsza i najbardziej niezwykła nekropolia w Warszawie. To miejsce, na którym od zawsze działy się niezwykłe rzeczy związane nie tylko z ceremoniałem pogrzebowym. Pochowano tu wielu wybitnych ludzi, a wielu innych uratowano od śmierci. Co prawda Podziemni o tym nie opowiadają, ale wielu z nich znalazło tutaj kryjówki po klęskach kolejnych powstań. W czasie II Wielkiej Wojny, jak głoszą plotki, Podziemni organizowali tędy przeżuty żywności na teren Getta a czasem pomagali uciec tym, których uznawali za godnych zaufania. Przez cały czas istnienia cmentarza wielokrotnie znajdowali się tacy, którzy z pobudek mniej lub bardziej szlachetnych naruszali teren cmentarza i zakłócali spokój zmarłym. Być może dlatego właśnie któregoś dnia pojawił się Grabarz. Nikt tak naprawdę nie wie skąd się wziął, ani kim jest. Jego imię pozostaje nieznane. Ważne, że tutaj jest, pilnuje cmentarza i zajmuje się pochówkiem zmarłych, także tych z Warszawy Pod. Jest to dość ponury jegomość, nie należący do żadnego z plemion, dla którego najważniejsze było zawsze zachowanie spokoju i ciszy na cmentarzu. Na tym polu wielokrotnie wchodził w konflikty z Podziemnymi i nieraz wyganiał ich z cmentarza. Trzeba jednak przyznać, że to właśnie oni najwięcej mu zawdzięczają. Najczęstsze kontakty z Grabarzem utrzymują Wieleccy, którym jakoś udaje się nawiązać z nim wspólny język. Mówi się, że to dlatego, że Grabarz wywodzi się właśnie z tego plemienia, ale nikt nie wie, jak to z nim jest naprawdę.

Dom Profesorów

Dom zbudowany dla profesorów Uniwersytetu Warszawskiego, przy ulicy Brzozowej 12. Początkowo rzeczywiście związany z uniwersytetem Warszawy Nad, ale z czasem nieco zmienił swoje oblicze. Atmosfera jaka panowała w tym domu sprzyjała pracy uniwersyteckiej i oddaniu się nauce tak dalece, że niektórzy jego mieszkańcy przestali w ogóle istnieć dla świata Nad. I tak, gdy powiększała się społeczność plemienia Profesorów ich siedziba także się zmieniała. I choć istnieje w świecie Nad, to jednak większe znaczenia ma w Warszawie Pod. Tutaj powiem znajduje się Biblioteka, największy zbiór ksiąg i innych źródeł pisanych. Jej początki sięgają pierwszej wypożyczonej i nie oddanej przez profesora książki z czytelni wydziałowej. Przez lata wszystkie te tomy stworzyły imponujący zbiór, uzupełniany dodatkowo przez plemię Profesorów, stał się jednym z najważniejszych źródeł informacji w Warszawie Pod. Podobno można tu znaleźć odpowiedź na każde pytanie, wyszukać dowolną książkę, jeśli tylko wie się, jak szukać. Teraz, kiedy zaginęli Profesorowie stanie się zapewne czyjąś własnością, ale czyją. I kto jeszcze, oprócz nich potrafi do niej wejść, korzystać z niej.

Wisła

Wisła zawsze była niesforną, zdradliwą i niebezpieczną rzeką. Wielu nie dość ostrożnych Warszawiaków utonęło w jej nurtach czy to łowiąc w niej ryby, czy pływając, czy też po prostu starając się zaczerpnąć wody. Raz na kilkadziesiąt lat zdarzały się powodzie, albo też Wiśle nudziło się jej stare koryto i postanawiała poszukać sobie nowego niszcząc przy tym wszystko, co stało jej na drodze. Dodatkowo jeszcze, od czasu do czasu woda w rzece przynosiła im zarazę. W jej nurtach mieszka podobno Potwór Warszawy ? Syrena. Straszna ta istota w połowie kobieta w połowie ryba żywi się ludzkim mięsem, a poluje głównie na rybaków i wędkarzy. Mami ich ponoć ukazując nad powierzchnią wody różne fantastyczne obrazy, a kiedy zbliżą się do niej chwyta ich, wciąga pod wodę i topi.

Studnia

Przez lata Warszawiacy pomimo zagrożenia, jakie niosła ze sobą rzeka, czerpali z niej wodę. Jednak kiedy woda, okazała się dla nich zabójcza ze względu na chorobę, jaką powodowała, postanowili zbudować studnię. Legenda głosi, że miejsce miała wskazać mieszkańcom wróżka Królowej Marysieńki, za co odwdzięczyli się jej podobiznę na fasadzie jednej z kamieniczek na rynku. Jej wybór okazał się niezwykle trafny, chociaż trzeba było kopać niezwykle głęboko. Trud opłacił się budowniczym, ponieważ natrafili na podziemne źródło, w którym płynęła niezwykle zimna, krystalicznie czysta woda obdarzona dodatkowo cudowną mocą. Jeśli ktoś pragnie uwarzyć leczniczą miksturę ? woda z tej studni wzmocni jej działanie. Warszawiacy długo cieszyli się zdrową wodą, jednak kiedy przez Warszawę przeszła któraś z kolei zawierucha wojenna, studnia została zanieczyszczona. Mieszkańcy miasta wykopali sobie wtedy inną, gdzie woda była mniej smaczna, ale i tak lepsza niż z rzeki. Zanieczyszczona studnia z czasem zupełnie się zawaliła i została zapomniana. Ale nie przez tych co mieszkali w Warszawie Pod. Nie wiadomo, kto odbudował i oczyścił studnię, ważne, że znów można z niej korzystać. 

Lasy

Warszawa jest nazywana j zieloną stolicą Europy. Wynika to zapewne z tego powodu, że jest tu bardzo dużo parków, niewielkich lasów i ogródków działkowych. I o ile te ostatnie należą do wszystkich mieszkańców Warszawy Pod, to panami lasów i dzikich miejsc w mieście są Łowcy. Takich miejsc, gdzie jest jeszcze dzika przyroda i można znaleźć jakąś wartą polowania zwierzynę jest w Warszawie sporo i nie wszystkie warto opisywać, jednak kilku bardziej charakterystycznym warto poświęcić nieco uwagi.
Królikarnia ? Mieszkańcami tego parku jest rodzina (Zajączkowskich), którzy opiekują się porzuconą przez Warszawę Nad kolonią królików. Łowcy przychodzą tu nie po skóry królików, ale zwierząt, które na nie polują: lisów a czasem nawet samotnych wilków. To tutaj przyprowadza się młodych łowców, żeby ćwiczyli się w trudnej sztuce podchodzenia zwierzyny, tutaj również urządza się corocznie Hubertusa ? tradycyjne polowanie na lisa.
Las Bielański ? Pozornie cichy i spokojny las w pobliżu którego mieści się klasztor Kamedułów. Jednak jego prawdziwa natura jest dużo bardziej mroczna i tajemnicza. Zwierzyna zamieszkująca ten las to przede wszystkim sarny i jelenie, ale nocą przychodzą tu inne stwory. Jak wieść niesie Łowcy przynoszą stąd trofea upolowanych potworów i złych ludzi.
Kampinos ? Ten fragment puszczy, który znajduje się w obrębie miasta jest miejscem, gdzie mieszkańcy Warszawy Nad często wybierają się na wycieczki. Łowcy natomiast przybywają tu na łowy na grubego zwierza.
Ursus - Ma tu swoją siedzibę Klan Niedźwiedzia ? wielkich, okrutnych, przebiegłych i niebywale sprytnych bestii. Od wielu lat Niedźwiedzie i Łowcy toczą ze sobą ciągłą wojnę w której obie strony odniosły poważne straty.

Pałac w Wilanowie

Choć mieszkańcy Warszawy Nad nie zdają sobie z tego sprawy, pałacyk i park wokół niego uważany jest za miejsce należące do Łowców, gdzie nie każdemu wolno wejść bez zaproszenia. Nieproszeni goście w najlepszym razie są wypraszani, w najgorszym wypuszczani do lasu, jako przynęta na niedźwiedzie. Dawną siedzibę królów przejęli w drodze dziedziczenia, Potoccy, choć toczą w tym miejscu spory z Branickimi, którzy mieszkali tutaj jeszcze jako mieszkańcy Warszawy Nad, a po powrocie z wygnania pozostali w Wilanowie Pod. Odbywają się tam dość huczne zabawy, bo Łowcy lubią dobrze zjeść, wypić i zabawić się. A otoczenie pałacu w Wilanowie doskonale się tego nadaje. Mnóstwo tam sal odpowiednich na duże i małe uczty. Centralnym miejscem jest oczywiście salonik myśliwski, gdzie spotykają się i wymieniają opowieściami o polowaniach i walce. Jednym z ciekawszych rezydentów jest Wuj Polikarp Poniatowski, któremu wiek nie pozwala na kontynuowanie polowań. Inni Łowcy szanują jego doświadczenie, choć uważają go za nieco zwariowanego.

Szmulki ? Pałac Cygańskiego Króla


Gdzieś na Szmulowiźnie, przy jakiejś uliczce zapomnianej przez Boga i ludzi, stoi wielki pałac pomiędzy zrujnowanymi kamienicami. Cała okolica zamieszkana jest przez Cyganów a w pałacu zamieszkuje ich król. Droga do niego jest pilnie strzeżona, bowiem mieszczą się w nim nieprzeliczone skarby. W Warszawie Nad tak długo krążyły opowieści o tym, jak zakazane jest to miejsce, że w końcu przestali tu przychodzić a tylko straszyli dzieci opowieściami o okropieństwach, złodziejskich melinach, zaułkach morderców, czy pijackich norach, jakie się tutaj mieszczą. W końcu Szmulki przestały funkcjonować w Warszawie Nad, pozostają teraz pod całkowitą kontrolą Cyganów.

Pawiak

Kiedyś ponoć w ogrodach królewskich, gdzie zazwyczaj trzymano pawie urodził się tak wielki ptak, że żaden człowiek nie mógł sobie z nim poradzić. Był agresywny i atakował nie tylko inne ptaki, ale i spacerujących ludzi. Postanowiono się go pozbyć i jakiś szalony człowiek wpadł na pomysł, żeby zamknąć go w kanałach. Wyprowadzono go tam i słuch po nim zaginął. Mieszkańcy Warszawy Pod starali się zamknąć go w jakiejś części kanałów, ale zawsze się uwalniał i z czasem przyprowadził w kanały swoje potworne potomstwo i tak razem polowali na mieszkańców kanałów. W końcu pojawił się ktoś, kto zajął się pawiami. Zamknął je w podziemiach miejskiego więzienia i zajął się ich hodowlą tych wielkich bestii. Było to doskonałe miejsce, gdyż nikomu nie przeszkadzały już krzyki ptaków do złudzenia przypominające krzyki katowanych ludzi.

Siedziba Wieleckich

Wieleccy wielokrotnie zmieniali miejsce swojej siedziby. Zawsze były to miejsca związane ze śmiercią i umieraniem. Początkowo zamieszkiwali w nieużywanych salach szpitala miejskiego, później w kazamatach Cytadeli, by w końcu przenieść się do znajdującej się w całości pod ziemią starej kamienicy, która zapadła się podczas powstania w Getcie. Budynek stał w czasie II Wielkiej Wojny w granicach Getta, gdzie śmierć zbierała tak olbrzymie żniwo, że nie nadążano grzebać trupów. Później wybuchło powstanie, podczas którego wielu ludzi grzebano żywcem bez odpowiedniego ceremoniału, tak, że ich dusze nie mogły znaleźć drogi do Świata Umarłych. O tak, Warszawa stała się wtedy jednym wielkim grobem nad którym trzeba było czuwać. Od tamtych czasów minęło już wiele lat, ale Warszawa wciąż skrywa pod swoją powierzchnią wiele nie pochowanych kości i osamotnionych, zagubionych dusz. Dlatego Wieleccy ciągle mają pełne ręce roboty. Szczególnie tutaj.

Jarmark Europa

Jarmark Europa na Stadionie Dziesięciolecia w Warszawie to miejsce, gdzie co dziesięć lat odbywa się wielki jarmark o wymiarze europejskim. Ponoć przyjeżdżają tu kupcy ze wszystkich krajów i miast europejskich. Budowla przypomina wówczas biblijną wieżę Babel, gdyż rozbrzmiewają w niej wszystkie współczesne i starożytne, popularne i zapomniane języki europejskie. Mieszkańcy miasta Nad i Pod wiedzą, że można dostać tutaj wszystko, czego sobie zażyczyć, ale nie koniecznie to czego się chce.

Łazienki

W parku, niedaleko Pałacyku Na Wodzie znajdują się piękne łaźnie, które monarcha kazał wybudować w tajemnicy przed światem. Oczywiście dowiedziało się o nich całe miasto tylko, że jakoś nikt ich nigdy nie widział. Nikt z Warszawy Nad. Miejsce jest doprawdy niezwykłe, urządzone z niebywałym gustem, z którego słynął Król Staś. Sale są wykładane ręcznie zdobionymi kafelkami, gdzie pod ścianami stoją ławy z białego marmuru, przebieralnie umeblowane wygodnymi sofami i rzeźbionymi szafkami, na ścianach wiszą kryształowe lustra w złoconych ramach, z których każda jest arcydziełem. Służba także jest na najwyższym poziomie, choć od czasu upadku monarchii każe sobie słono płacić za kąpiel.

Góra Śmieci

Daleko na zachód od lotniska Bemowo stoi wielka góra usypana z odpadków. Jej wnętrze płonie od kilkudziesięciu lat, na zewnątrz zaś stale przybywają śmieci. Z racji swojej natury jest to ulubione miejsce spotkań Tułaczy, bo to i wyspać w cieple się można i znaleźć coś ciekawego i powymieniać się wieściami ze znajomymi. Zaś w sercu góry, temperatura ponoć coraz wyższa

Stara Pomarańczarnia

W ogrodach Króla Stasia stoi Stara Pomarańczarnia. W Warszawie Nad jest tam teraz teatr i restauracja, ale w świecie Pod wciąż uprawia się tam pomarańcze. Zajmuje się tym Pomarańczarz. Większość ludzi uważa go za Tułacza, choć podobno przyjechał do Warszawy z Anglii w czasie Powstania. Tak czy inaczej wiadomo, że Podziemni mają z nim dobre układy. Raz na jakiś czas Pomarańczarz pojawia się poza swoją siedzibą i zawsze ma wtedy odrobinę pomarańczy na sprzedaż. Podobno oprócz wyśmienitego smaku, przynoszą szczęście.
Tytuł: Odp: LARP "Warszawa Pod" - POLCON 2007
Wiadomość wysłana przez: AnKa w Sierpnia 29, 2007, 10:05:22 pm
Uwaga!

Larp odbywa się w piątek w godzinach 14 - 22. Przez pierwsze 2 godziny rozpisujemy postacie, gra zacznie się o jakiejś 16 - 16.30. Miejsce - hotel Gromada. Gra będzie odbywała się częściowo w pomieszczeniach zamkniętych, częściowo na wolnym powietrzu - weźcie coś ciepłego do ubrania. Przypominam o zabraniu różnych ciekawych przedmiotów, jako rekwizyty na grę.
Tytuł: Odp: LARP "Warszawa Pod" - POLCON 2007
Wiadomość wysłana przez: Marcin w Września 01, 2007, 02:23:25 pm
Chciałbym serdecznie podziękować Ani, Shamannowi i Sławkowi za zorganizowanie świetnego LARPa na którym bawiłem się naprawdę doskonale. Rewelacyjny pomysł, bardzo fajne wykonanie. Włożyliście w to masę pracy która spłaciła sie w 100%
Dodatkowe podziękowania dla pana Neila Gaimana za "Neverwhere"  :)
Chciałbym także podziękować wszystkim współgraczom a w szczególności:

-mojej mamie i rodzeństwu (zawsze chciałem to kiedyś powiedzieć... ;D) - Całemu plemieniu Kalibanów za wsparcie i miłą, rodzinną atmosferę :D
-Podziemnym - za świetny klimat, udzieloną pomoc i ewakuację a także za cudowne nienawiązanie pierwszego kontaktu...  ;)
-Tułaczom a w szczególności JeRzemu za chwilę odwagi i potraktowanie swego Świętego imiennika krzesłem oraz za uzdrawiającego dropsa, bez którego nie skończyłoby się dla mnie tak dobrze.
-obsłudze i właścicielom lokalu Sawa - za dostarczanie całej masy problemów, wódkę i ruska muzykę
-małej wieleckiej - za "okazanie mi serca" kiedy było to niezbedne  >:D
Całej reszcie uczestników których miałem okazje spotkać, obwąchać lub na nich nawarczeć 

A przyjezdnym radzimy: w Warszawie respektujcie Jej prawa. To nasze miasto... 8)

"Mother Tongue speaks to Me
In the strongest way I've ever seen
I know that she sees in Me
Her proudest child, her purest breed" 8)

Raz jeszcze dziękuję wszystkim :)

Tytuł: Odp: LARP "Warszawa Pod" - POLCON 2007
Wiadomość wysłana przez: PanciaUla w Września 01, 2007, 03:05:01 pm
Dzięki wszystkim, a specjalnie:
Twórcom za LARP'a
Chłopkom z Podziemnych za wszystko
Radarowi za zagadywanie
Kalibanom za wspólpracę, a w szczególności za: Pawie i próbę nawiązanie kontaktów
Cin za Cingankę

Wszystkim Podziemnym wszystkich czasów i Krzysztofowi Kamilowi Baczyńskiemu za inspirację:

 :D

Bryła ciemna, gdzie dymy bure,
poczerniałe twarze pokoleń,
nie dotknięte miłości chmury,
przeorane cierpienia role.
Miasto groźne jak obryw trumny.
Czasem głuchym jak burz maczugą
zawalone w przepaść i dumne
jak lew czarny, co kona długo.
Wparło łapy ludzkich rojowisk
w głuchych ulic rowy wygasłe,
warcząc czeka i węszy groby
w nocach krwawych i gromach jasnych.
Jeszcze przez nie najeźdźców lawa
jako dym się duszny powlecze,
zetnie głowy, posieje trawy
na miłości, krzywdzie człowieczej.
Jeszcze z wieku w wiek tak się spieni
krew z ciemnością, a ciemność z brukiem,
że odrośnie jak grom od ziemi
i rozewrze niebiosa z hukiem.
Bryła ciemna, miasto pożarne,
jak lew stary, co kona długo,
posąg rozwiany w dymy czarne,
roztrzaskany czasów maczugą.
I znów ująć dłuto i rydel,
ciąć w przestrzeni i w ziemi szukać,
wznosić wieki i pnącze żywe
na pilastrach, formach i łukach.
I w sztandary dąć, i bić w kamień,
aż się lew spod dłoni wykuje,
aż wykrzesze znużone ramię
taki głaz, co jak serce czuje.
10 II 43r.
Tytuł: Odp: LARP "Warszawa Pod" - POLCON 2007
Wiadomość wysłana przez: Emilia w Września 01, 2007, 04:03:22 pm
ja również bardzo dziękuje twórcom LARPa. No i oczywiście wszystkim wspólgraczom. Choć bardziej niż POLCONowy to wyszedł on nasz prywatny fandomowy. Ale może to i lepiej (jak na ksenofobię przystało...;) )

Szczególne podziękowania dla:
-moich współpracowników Aleksieja i Pietii- za prowadzenie Sawy i wspieranie Sonii w trudnych dla niej chwilach oczekiwania na św. Jerzego
-Św. Jerzego  ;D Przyznam, że mnie jako gracza kusiło stanie się "nieśmiertelnym" potworem:P Ale Sonia uznała, że to byłaby przegrana i wolała spróbować zniszczyć Moskwę, niż dać się zabić bez żadnych szans
-Kaliban - za knucie i warczenie. No i za kilka bójek;) Przykro mi, że jednego z was musiałam postrzelić ( w sumie dwoje z was..). Chciałam jednak zauważyć, że  później do opatrywania pożyczyłam Podziemnym swój własny sztylet
-Pomarańczarza- przede wszystkim za fragment saraceńskiego miecza...
- postaci Zsa-zsy..która nie pamiętam jak się nazywała niestety:( Za syrenkę:D
-Cinganki, za to, że tak uroczo  nas oszukiwała;)
-Podziemnych ( ze szczególnym uwzględnieniem Uli za opatrzenie mnie;)  ) i dla wysłanników z Rosji, za klimat.

Sonia ma nadzieję, że wszystko da się załatwić pokojowo i  zarówno Św. Jerzy jak i Syrenka wrócą do swoich miast. dzięki temu zbiegowi okoliczności mogła również powrócić z wygnania do Moskwy...Co nie powiem, żeby jej nie cieszyło.
A idąc za resztą, ja też zadedykuje coś mojej Łowczyni:


 You will hear thunder and remember me,
And think: she wanted storms. The rim
Of the sky will be the colour of hard crimson,
And your heart, as it was then, will be on fire.

That day in Moscow, it will all come true,
when, for the last time, I take my leave,
And hasten to the heights that I have longed for,
Leaving my shadow still to be with you.
[A.Achmatova]

Tytuł: Odp: LARP "Warszawa Pod" - POLCON 2007
Wiadomość wysłana przez: Tig3r w Września 01, 2007, 06:35:51 pm
To ja także się dołączę :)
Dziękuję:


Dzię-ku-ję!

PS: Jeden z Katowic, drugi z Sopotu, trzeci z Krakowa, ot - powstańcy.
Tytuł: Odp: LARP "Warszawa Pod" - POLCON 2007
Wiadomość wysłana przez: Filip F. w Września 01, 2007, 10:51:03 pm
Mega dzięki za uroczego LARPa
Ani, Sławkowi i Shamannowi należy się morze oklasków:(szszszszszszszszszszszszszszszszszszszszszszszszszszszszszszszszszszszsz!)

ps
dzięki za 50 creditsów
Tytuł: Odp: LARP "Warszawa Pod" - POLCON 2007
Wiadomość wysłana przez: Cin w Września 02, 2007, 12:17:41 pm
Dzięki Ani Sławkowi i Shamanowi za klimat, który stworzyli.
Także za Cingankę.

Dzięki klubowi Sawa za przyjęcie mnie :*
Powstańcom za Tego Przystojnego
Kalibanom za dobre interesy
Królowi Cyganów za dobre acz chciwe serce
całej reszcie za klimat
:*
Tytuł: Odp: LARP "Warszawa Pod" - POLCON 2007
Wiadomość wysłana przez: AnKa w Września 03, 2007, 09:28:34 am
Do Sławka i Szamana

Gdy patrzę w twe oczy zmęczone jak moje
To kocham to miasto zmęczone jak ja
Gdzie Hitler i Stalin zrobili co swoje
Gdzie wiosna spaliną oddycha

Dziękuję za podziękowania. Cieszę się, że pomimo niedoróbek i całej masy potknięć z naszej strony dobrze się bawiliście.
Tytuł: Odp: LARP "Warszawa Pod" - POLCON 2007
Wiadomość wysłana przez: Schamann w Września 03, 2007, 11:23:46 am
?When you look at a city, it's like reading the hopes, aspirations and pride of everyone who built it.?
 Hugh Newell Jacobsen


Dziękuję serdecznie za podziękowania i wyrazy uznania :)

Moje podziękowania dla Ani za tytaniczną pracę jaka włożyła w tę zabawę - jej z naszej trójki należą się największe brawa.

Dla Slavka za spokój i pracę kiedy trzeba.

Dla wszystkich graczy którzy zrobili świetny klimat i swoja grą stworzyli tę historię.

Dla Szafy, który robił dużo więcej niż musiał kiedy inni nie robili.

"wieczorem lubię wędrować po rubieżach Miasta
wzdłuż granic naszej niepewnej wolności
patrzę z góry na mrowie wojsk ich światła
słucham hałasu bębnów barbarzyńskich wrzasków
doprawdy niepojęte że Miasto jeszcze się broni"


Neillowi Gaimannowi za "Neverwhere"
Zbigniewowi Herbertowi, za wiele rzeczy.


"i jeśli Miasto padnie a ocaleje jeden
on będzie niósł Miasto w sobie po drogach wygnania
on będzie Miasto"

Z. Herbert - "Raport z oblężonego miasta"

Tytuł: Odp: LARP "Warszawa Pod" - POLCON 2007
Wiadomość wysłana przez: Zsa-Zsa w Września 03, 2007, 02:03:36 pm
Dziękuję bardzo kompletnie wszystkim - organizatorom za wymyślenie i zrobienie, uczestnikom za wspólną grę i klimacenie.

Bawiłam się bardzo dobrze i nastroiło mnie to pozytywnie na całą resztę tego konwentu.
Tytuł: Odp: LARP "Warszawa Pod" - POLCON 2007
Wiadomość wysłana przez: JeRzy w Września 03, 2007, 06:58:58 pm
Bardzo dziękuję Ani, Sławkowi i Schamannowi za naprawdę znakomitego LARP-a - to kolejny raz, kiedy trio "SAS" prezentuje klasę. :) Dziękuję też wszystkim współgraczom, którzy stworzyli świetny, magiczny klimat Warszawy Pod. :)
Tytuł: Odp: LARP "Warszawa Pod" - POLCON 2007
Wiadomość wysłana przez: KozioU! w Września 04, 2007, 04:53:54 pm
Spóźnione, acz nie mniej szczere podziękowania dla SASu za pomysł i realizację oraz dla współgraczy za współgranie. Chcę jeszcze!

I dajcie jakieś zdjęcia! Cały czas mnie ktoś focił, a podzielić to się nie chcą...
Tytuł: Odp: LARP "Warszawa Pod" - POLCON 2007
Wiadomość wysłana przez: Fulko w Września 04, 2007, 05:09:54 pm
I dajcie jakieś zdjęcia!
http://picasaweb.google.com/piotr.labenz/WarszawaPodINad
Tytuł: Odp: LARP "Warszawa Pod" - POLCON 2007
Wiadomość wysłana przez: AnKa w Września 04, 2007, 05:44:23 pm
OT
Dostały się tam zdjęcia ze ślubu Luckiego. Na jednym z nich Aileen i Fulko wyglądają, jakby sami brali ślub
/OT
Tytuł: Odp: LARP "Warszawa Pod" - POLCON 2007
Wiadomość wysłana przez: Magda w Września 05, 2007, 10:14:11 am

Bardzo serdecznie dziękuję Ani, Słavkowi i Shamannowi za świetnego larpa; zdecydowanie jeden z najlepszych na jakich byłam. Innowacja z charyzmą/socialami była strzałem w dziesiątkę.
Dziękuję też wszystkim współgraczom. W szczególności:
- moim dzieciom. Każdej matce życzę takich synów ;D,
- pani Wieleckiej za trud budowania obopólnego zaufania,
- Podziemnym za zbijanie się w gromadę i nieufne popatrywanie,
- Jerzemu za bezwzględne użycie kagańca przeciwko własnemu patronowi,
oraz Cinganeczce za sprzedanie nam Łomiarza zatopionego w krysztale :D.   
Wzrósł we mnie lokalny patriotyzm. Chyba zrobię sobie koszulkę z Syrenką?
Tytuł: Odp: LARP "Warszawa Pod" - POLCON 2007
Wiadomość wysłana przez: PanciaUla w Września 05, 2007, 12:14:07 pm
Chyba zrobię sobie koszulkę z Syrenką?

Możnaby.
Syrenka rządzi:D
Tytuł: Odp: LARP "Warszawa Pod" - POLCON 2007
Wiadomość wysłana przez: Tig3r w Września 05, 2007, 04:16:10 pm
W takim razie co wzrasta we mnie? Patriotyzm globalny?
Mógłbym prosić o koszulkę z Syrenką i Smokiem? Albo z Pół-smokiem-pół-syrenką? :D

Z Jerzym było świetne - w pierwszej chwili jak ktoś do mnie powiedział "Patrz, walczy Jerzy z Jerzym" to trochę nie zrozumiałem (nie byłem na bieżąco w wydarzeniach, a poza tym był tam wcześniej Jeż Jerzy) ;P :)
Tytuł: Odp: LARP "Warszawa Pod" - POLCON 2007
Wiadomość wysłana przez: Emilia w Września 06, 2007, 01:26:21 am
szkoda , że nie zaprosiliśmy jeszcze Jeża Jerzego do fightu pomiędzy Jerzym i Jerzym:P
Tytuł: Odp: LARP "Warszawa Pod" - POLCON 2007
Wiadomość wysłana przez: PanciaUla w Września 06, 2007, 01:52:04 am
I Majki Jeżowskiej.
Tytuł: Odp: LARP "Warszawa Pod" - POLCON 2007
Wiadomość wysłana przez: Magda w Września 06, 2007, 01:01:42 pm
Ulu, a może pochwaliłabyś się swoimi zdjęciami? Bo wydaje mi się, że też robiłaś.
Tytuł: Odp: LARP "Warszawa Pod" - POLCON 2007
Wiadomość wysłana przez: PanciaUla w Września 06, 2007, 01:59:12 pm
Pochwalę, tylko dokonam cudu zręczności i zrobię selekcję i galerię na picassa. Postaram się do wieczora, a jak nie to najdalej jutro.
Tytuł: Odp: LARP "Warszawa Pod" - POLCON 2007
Wiadomość wysłana przez: JeRzy w Września 06, 2007, 05:47:11 pm
- Jerzemu za bezwzględne użycie kagańca przeciwko własnemu patronowi,

Jak tylko zobaczyłem go w pudle, wiedziałem, że się przyda. Nie wspomnę już o tym, że 99% pytań od osób postronnych (i części graczy) dotyczyło właśnie jego, a ja zabawiałem się wymyślając coraz to nowe odpowiedzi.

- Po co ci ten kaganiec?
- Na wszelki wypadek. Nigdy nie wiesz, kiedy może być potrzebny.

- A dla kogo ten kaganiec?
- A kogo macie?

- Ten kaganiec to dla ciebie?
- Zależy kto pyta.


... i tak dalej. ;)

No i muszę przyznać, że tłukąc nim swojego patrona po głowie czułem się jednak trochę niezręcznie.  ;D Tylko zdjęcia z Jeżem Jerzym mi się nie udało zrobić przez cały konwent, bo za każdym razem coś wchodziło w paradę.

Jeszcze raz bardzo wszystkim dziękuję (i mam nadzieję na kontynuację). A poprzednio zapomniałem też o wyrazach uznania dla Szafy, który odwalił kawał świetnej roboty pomagając przy organizacji LARP-a, gdy wyglądało już na to, że wszystko mogło się porozłazić.
Tytuł: Odp: LARP "Warszawa Pod" - POLCON 2007
Wiadomość wysłana przez: Cin w Września 07, 2007, 08:51:25 pm
http://www.konwenty.gildia.pl/polcon/2007/02-piatek

i my też jesteśmy :)
Tytuł: Odp: LARP "Warszawa Pod" - POLCON 2007
Wiadomość wysłana przez: PanciaUla w Września 11, 2007, 11:45:42 am
Przepraszam, że tyle to trwało.

http://picasaweb.google.pl/BlackSpiralDanceStudio/2007_08_31WarszawaPod

Są nieco ciemne, bo na obrobienie też jakoś czasu nie znalazłam, ale jakby co każdy potrafi sobie sam obrobić, a ja w wolnej chwili się tym zajmę.