Forum orkonowe

Sprawy pozaorkonowe => HydePark => Wątek zaczęty przez: Hakken w Listopad 23, 2009, 10:44:04 am

Tytuł: Koty, psy, niezależność - wydzielone z bimbru ;)
Wiadomość wysłana przez: Hakken w Listopad 23, 2009, 10:44:04 am
A mój pies prycha i na koty i na piwo i na mnie...

Mój pies nie prycha ani na piwo ani na koty ani tym bardziej na mnie. :)
Jak kiedyś próbował prychnąć to dostał w pysk i już więcej nie próbuje.



[Zsa-Zsa on] modyfikacja dotyczny zmiany tematu, nie treści wiadomości Sławka. [Zsa-Zsa off]
Tytuł: Odp: Bimber
Wiadomość wysłana przez: Aliena w Listopad 23, 2009, 11:46:54 am
Dlatego wole relacje miedzy kotami i ludzmi, niz miedzy ludzmi i psami.

Partnerstwo zamiast niewolnictwa :P
Tytuł: Odp: Bimber
Wiadomość wysłana przez: Gobla w Listopad 23, 2009, 12:12:01 pm
Dlatego wole relacje miedzy kotami i ludzmi, niz miedzy ludzmi i psami.

Partnerstwo zamiast niewolnictwa :P

Z kotami to jest raczej tak, że to nie jest partnerstwo tylko wolny związek. Kot ma Cię w nosie póki go karmisz ;]. Sierściuchy jedne.
Tytuł: Odp: Bimber
Wiadomość wysłana przez: Radar w Listopad 23, 2009, 12:13:47 pm
Z psem można się porozumieć jak z małym dzieckiem. Z kotem różnica jest taka że dziecko jest autystyczne. Mam zarówno psa jak i koty i cenie obie relacje, ale kontakty z fajnym psiakiem dają dużo więcej satysfakcji kiedy wiem że druga strona też się dobrze bawi.
Tytuł: Odp: Bimber
Wiadomość wysłana przez: Hakken w Listopad 23, 2009, 12:16:51 pm
Dlatego wole relacje miedzy kotami i ludzmi, niz miedzy ludzmi i psami.

Partnerstwo zamiast niewolnictwa :P

rotfl
Jak rozumiem kociąt nie wychowujesz, tylko pozwalasz im robić co chcą?
Można i tak, tylko nie wiem gdzie w tym partnerstwo no i w domu pewnie śmierdzi ;)
Tytuł: Odp: Bimber
Wiadomość wysłana przez: chmielu w Listopad 23, 2009, 12:26:14 pm
W przypadku psów trudno mówić o niewolnictwie. Większość psów pracuje, chociaż ich właściciele nie zawsze to zauważają. Mój na przykład pilnuje domu i regularnie zawiadamia nas o każdym podejrzanym ruchu na klatce.

Za swoją pracę pies otrzymuje zapłatę- miskę jedzenia, dach nad głową i takie tam.

Dużo osób twierdzi, że pies musi mieć swoją pracę, jakieś pożyteczne ( oczywiście w swoim pojęciu) zajęcie, bo inaczej jest nieszczęśliwy albo co gorsza- sam sobie jakieś wymyśla. Tak więc o niewolnictwie- przynajmniej z punktu widzenia psa- trudno mówić.
Tytuł: Odp: Bimber
Wiadomość wysłana przez: KOVAL w Listopad 23, 2009, 12:26:43 pm
do czego to doszło... żeby koty stały się offtopikiem w temacie o gorzale...

apropos przypomniało mi się:
Jeśli masz w domu kogoś kto: jest leniwy i ma wszystko gdzieś, zajmuje najlepsze miejsce na kanapie lub fotelu i nie rusza się z niego choćbyś go błagała, interesuje go wyłącznie spełnianie jego zachcianek i oczekuje od ciebie regularnych posiłków oraz dostarczania mu określonej przez niego dawki pieszczot, co jakiś czas znika na kilka dni i wraca jakby nigdy nic, ...a jedyne czego możesz od niego oczekiwać to że łaskawie pozwoli ci się cieszyć swoim towarzystwem, oczywiście tylko jeśli akurat nie ma ochoty na coś innego ...no i śmierdzi... - oznacza że to jesteś albo nieszczęśliwie związana z niewłaściwym facetem albo jesteś szczęśliwą domowniczką kota
:P
Tytuł: Odp: Bimber
Wiadomość wysłana przez: K@T w Listopad 23, 2009, 12:35:44 pm
oj tam oj tam mi smród piwka nie przeszkada, ba nawet sobie piwko lubie skosztować a przeież kotem jestem
Tytuł: Odp: Bimber
Wiadomość wysłana przez: Radar w Listopad 23, 2009, 01:10:39 pm
Nie, nie, nieee... nigdy tu nie było kotów!
Tytuł: Odp: Bimber
Wiadomość wysłana przez: Kędzior w Listopad 23, 2009, 01:31:10 pm
Dlatego są szczury.
Tytuł: Odp: Bimber
Wiadomość wysłana przez: Dewie w Listopad 23, 2009, 01:48:07 pm
Jak to już kiedyś ktoś powiedział : Ej, ej to się zaczyna robić ciekawe    >:D
Tytuł: Odp: Bimber
Wiadomość wysłana przez: AnKa w Listopad 23, 2009, 03:40:26 pm
Czy ja wiem, czy relacje są inne. Moje koty nie są autystyczne, doskonale potrafią pokazać czego chcą, nie mając problemów z zaakceptowaniem tego, że to ja rządzę. To wszystko jest kwestią ustawienia relacji - założyłam, że to dom ludzi do którego zaprosiliśmy koty, więc muszą stosować się do naszych reguł albo dostaną w łeb. Drobne nieporozumienia się zdarzają, ale należą do rzadkości. :)
Tytuł: Odp: Bimber
Wiadomość wysłana przez: Hakken w Listopad 23, 2009, 03:46:55 pm
No to niestety Aniu widzę, że popełniasz grzech straszliwy, zamieniasz idylliczne partnerstwo z kotami w niewolę, godna psów! Każesz im sie przystosowywać? Dostają po łbie? Skandal!
Tytuł: Odp: Bimber
Wiadomość wysłana przez: AnKa w Listopad 23, 2009, 03:56:01 pm
Wiesz, może to zabrzmi strasznie, ale to podobnie jak z dziećmi. Owszem, jesteśmy partnerami, komunikujemy sobie na wzajem swoje potrzeby i chęci, ale to rodzic/dorosły powinien decydować inaczej w domu źle się dzieje.
Tytuł: Odp: Bimber
Wiadomość wysłana przez: Hakken w Listopad 23, 2009, 03:59:52 pm
Wiesz, może to zabrzmi strasznie, ale to podobnie jak z dziećmi.

Nie zabrzmiało to strasznie. Ja to wiem, Ty to wiesz, ale dla niektórych to niewolnictwo ;)
Tytuł: Odp: Bimber
Wiadomość wysłana przez: Akinomaja w Listopad 23, 2009, 04:51:12 pm
Dlatego wole relacje miedzy kotami i ludzmi, niz miedzy ludzmi i psami.

Partnerstwo zamiast niewolnictwa :P

rotfl
Jak rozumiem kociąt nie wychowujesz, tylko pozwalasz im robić co chcą?
Można i tak, tylko nie wiem gdzie w tym partnerstwo no i w domu pewnie śmierdzi ;)

w tym ujęciu to wychowanie bezstresowe...

nawiaseem mówiąc, jeden z psów mojej Mamy jest tak wychowany, no dobra - oba ;) - ale mają jakaś wewnętrzną przyzwoitość...:D
Tytuł: Odp: Bimber
Wiadomość wysłana przez: Akinomaja w Listopad 23, 2009, 04:55:21 pm
Czy ja wiem, czy relacje są inne. Moje koty nie są autystyczne, doskonale potrafią pokazać czego chcą, nie mając problemów z zaakceptowaniem tego, że to ja rządzę. To wszystko jest kwestią ustawienia relacji - założyłam, że to dom ludzi do którego zaprosiliśmy koty, więc muszą stosować się do naszych reguł albo dostaną w łeb. Drobne nieporozumienia się zdarzają, ale należą do rzadkości. :)
pewnie wtedy, gdy zapomną umyć zęby... :D
Tytuł: Odp: Bimber
Wiadomość wysłana przez: Gobla w Listopad 23, 2009, 06:39:19 pm
Czy ja wiem, czy relacje są inne. Moje koty nie są autystyczne, doskonale potrafią pokazać czego chcą, nie mając problemów z zaakceptowaniem tego, że to ja rządzę. To wszystko jest kwestią ustawienia relacji - założyłam, że to dom ludzi do którego zaprosiliśmy koty, więc muszą stosować się do naszych reguł albo dostaną w łeb. Drobne nieporozumienia się zdarzają, ale należą do rzadkości. :)
pewnie wtedy, gdy zapomną umyć zęby... :D

W domu komisarza policji zębowej nikt nigdy nie zapomniał umyć zębów, nawet po pijaku. Jestem tego pewien jako pracownik służb PZ
Tytuł: Odp: Bimber
Wiadomość wysłana przez: Dźwiedź w Listopad 23, 2009, 07:22:33 pm
Czy ja wiem, czy relacje są inne. Moje koty nie są autystyczne, doskonale potrafią pokazać czego chcą, nie mając problemów z zaakceptowaniem tego, że to ja rządzę. To wszystko jest kwestią ustawienia relacji - założyłam, że to dom ludzi do którego zaprosiliśmy koty, więc muszą stosować się do naszych reguł albo dostaną w łeb. Drobne nieporozumienia się zdarzają, ale należą do rzadkości. :)
Oczywiście oprócz tego czyj to jest dom pewną niewielką rolę odgrywa kto jest większy i silniejszy ;)
A może twoje koty tylko udają akceptację rządów Ani knując od lat spisek jak pozbawić władzy tyranię która wali w łeb albo gazetą straszy i zaprowadzić Powszechny Koci Ład.
Wrotka jak jego tytuł wskazuje to arystokrata anarchista
Smo raczej eserowiec, chociaż może się okazać że bolszewik  >:D
Tytuł: Odp: Bimber
Wiadomość wysłana przez: Aliena w Listopad 24, 2009, 12:39:47 am
1. Koty nie smierdza. Albo inaczej: "koty" to moze smierdza, ale "kotki" na pewno nie. Tak juz jest i nie mowie tego dlatego, ze jestem feministka.
2. Psy za to smierdza. Niestety.
3. Zasadniczo nie uwazam, zeby relacja czlowiek - pies byla niewolnictwem, (a przynajmniej dobra relacja), ale tak jak to slawek opisal, to troche zakrawalo na niewolnictwo.
4. Ja w ogole nie lubie domow, w ktorych "ktos rzadzi", czy to rodzic, czy facet, czy kobieta, czy kot, czy dziecko.
Jestem zwolenniczka indywidualizmu z poszanowaniem wolnosci drugiej strony, oraz z dodatkiem milosnej ochorny tych jednostek, ktore slabiej sobie radza i mniej rozumieja. Co swietnie mozna realizowac bez rozkazywania i rzadzenia ;)
Tytuł: Odp: Bimber
Wiadomość wysłana przez: Akinomaja w Listopad 24, 2009, 01:17:01 am
Wydaje mi się, że każdy może śmierdzieć. Koty dodatkowo znaczą teren i fakt, podobno capi niemiłosiernie /nie wiem, w domu były kotki/.
zapach psów - zależy od rodzaju włosa, sierści, codziennego czesania i DIETY, na litość boską :D
/Julka nie śmierdzi, wręcz przeciwnie ;), Natan-szatan ma inną sierść i to już nie do końca mi pasuje. Żeby nie było, że kieruję się płcią - poprzedni jamnik podobnie jak Julka /długowłosy/. Śmierdziało to mu z paszczy....na chlorofil nie daliśmy rady nastarczyć :D, no i starość nie radość.
Powiedzmy sobie szczerze - myślę, że większość właścicieli psów sypie im nieco co popadnie, a nieraz spotkałam się z podjeściem - on/a je tylko chrupki, tak się przyzwyczaił/a...no jak od małego dostaje niemal wyłącznie suchą karmę, to fakt, dziwne ;)

co do hierachii i niezależności - taka szybka myśl - ktoś w przysłowiowych 100 % niezależny to samotny jest tak naprawdę. To jakby coś absolutnie skończonego. Mozę posiadać wiele zalet /zwłaszcza dla użytkownika :)/, ale nieco dodać, nic ująć. Tak to jest z ideałami :)

Poruszyliście fajny temat i znów żałuję, że nie mogę mówić i rysować na raz.
Ostatnie zdanie - no pewnie :) /chociaż tu też można to rozwinąć w kierunku - na ile mozńa za kogoś decydować, kto nie umie. może w ramach ochrony/


 -> może by to wątkowo wydzielić? wiecie, niezależność :D
Tytuł: Odp: Koty, psy, niezależność - wydzielone z bimbru ;)
Wiadomość wysłana przez: KOVAL w Listopad 24, 2009, 09:48:18 am
1. Koty nie smierdza. Albo inaczej: "koty" to moze smierdza, ale "kotki" na pewno nie. Tak juz jest i nie mowie tego dlatego, ze jestem feministka.
same kotowate moze nie, nie wiem nie zbliżam się do nich...
ale niestety faktem jest że większość właścicieli kotów (i kotek) da się rozpoznać po zapachu
:P ;)
Jestem zwolenniczka indywidualizmu z poszanowaniem wolnosci drugiej strony, oraz z dodatkiem milosnej ochorny tych jednostek, ktore slabiej sobie radza i mniej rozumieja. Co swietnie mozna realizowac bez rozkazywania i rzadzenia ;)
eeech... jak ja bym chciał żyć w świecie tak pięknych złudzeń...
;)
Tytuł: Odp: Bimber
Wiadomość wysłana przez: uelfik w Listopad 24, 2009, 10:55:21 am
4. Ja w ogole nie lubie domow, w ktorych "ktos rzadzi"

Ale w świecie zwierząt to właśnie tak działa. Jeśli w swoim domu nie jesteś wodzem stada, w którym znajdują się twój pies, lub kot, to pies lub kot rządzą. To z reguły smutne domy są, gdzie rządzą zwierzęta... rzekłbym żałosne.

Tzn. współistnienie z poszanowaniem indywidualności możliwe, że może istnieć w świecie ludzi (może gdzieś tam), ale rozmawianie o tym w kontekście mieszkania ze zwierzętami to jednak nieporozumienie.
Tytuł: Odp: Bimber
Wiadomość wysłana przez: Hakken w Listopad 24, 2009, 10:58:58 am
-> Aliena
1. Koty i kotki niestety śmierdzą. Tak już jest i nie mówię tak dlatego, że jestem organizatorem dwudniówki.
2. Psy również czasem śmierdzą, wtedy trzeba je wykąpać. Choć muszę powiedzieć, że zapach psa (nawet mokrego) przeszkadza mi dużo mniej niż kota. Widać kwestia gustu i przyzwyczajenia.
3. Ach, rozumiem uderzenie zwierzęcia jest relacją pan-niewolnik? Niestety bezstresowe wychowanie kompletnie nie zdaje sprawdzianu kiedy ma się do czynienia ze zwierzakami innymi niż ludzie (zresztą w przypadku cwanych małp, też nieszczególnie). Kotki walą kociaki po łbach a suki szczypią szczenięta, to kwestia socjalizacji.
4. Kiedy mieszka się ze zwierzęciem to nie może być to inny dom niż taki w którym ktoś rządzi. Może jeszcze w wypadku kota jest to tylko nieprzyjemne (podrapane meble, zaszczane kąty itp, itd) to w przypadku pas może być to niestety niebezpieczne. Większość gatunków rozumuje nieco inaczej niż my i pojecie demokracji jest im obce. Podporządkuj się albo rządź zasady są proste. Nie ma to nic wspólnego z miłością lub jej brakiem ani z szacunkiem to tylko kwestia ustalenia hierarchii.

Oczywiście oprócz tego czyj to jest dom pewną niewielką rolę odgrywa kto jest większy i silniejszy ;)

Nie zawsze, a przynajmniej nie koniecznie w wypadku psów. To raczej kwestia siły charakteru, gdyby tu chodziło tylko o wielkość i siłę to nie można by hodować np. Dogów czy Mastifów.

Powiedzmy sobie szczerze - myślę, że większość właścicieli psów sypie im nieco co popadnie, a nieraz spotkałam się z podjeściem - on/a je tylko chrupki, tak się przyzwyczaił/a...no jak od małego dostaje niemal wyłącznie suchą karmę, to fakt, dziwne ;)

Nie wiem co jedno ma z drugim wspólnego. Mój je głównie chrupki, ale nie sypie mu bynajmniej co popadnie, tylko odpowiednią karmę z odpowiednimi składnikami odżywczymi. Wierz mi jestem na maksa wkręcony w świat psich karm i diet, nawet kiedy ledwo wiązałem koniec z końcem Bran dostawał jako młodzik karmę z najwyższej półki. Teraz kiedy jest dorosły je karmę dobrą, ale bez szaleństw. Na starość pewnie znowu będzie dostawał najlepszą z możliwych. A suchą dostaje dlatego, ze tak zalecają weterynarze, jest lepiej zbilansowana od tego co się gotuje. Oczywiście uzupełniam mu dietę kostkami, białym serem i jajkami, ale nie przesadzam z tym.

Jeśli chodzi o woń z pyska to mój dostaje psie szczoteczki do zębów, których co rano wręcz się domaga bo tak mu smakują ;)

A co do Hierarchii, to człowiek jest zwierzęciem stadnym. Sam tworzy hierarchię, czasem ją zmienia, ale bez niej żyć nie potrafi. Nie bardzo jest o czym tu dyskutować :)
Tytuł: Odp: Koty, psy, niezależność - wydzielone z bimbru ;)
Wiadomość wysłana przez: Schamann w Listopad 24, 2009, 11:29:49 am
właśnie mi Slavku przypomniałeś, że na jedzenie i leczenie swoich kotów wydaję więcej, niż na własne. I nie zdziwiłbym się gdyby z Tobą i Branem było podobnie :)

Jakie szczęście że one nie piją piwa i nie palą, prawda?  O0
Tytuł: Odp: Koty, psy, niezależność - wydzielone z bimbru ;)
Wiadomość wysłana przez: Aliena w Listopad 24, 2009, 11:33:59 am
Ja tam nie wiem Slawku, jak to jest z biciem psa, ale ja swojego kota nie bije.
I zyje.
A meble nie sa podrapane. gdybym ja uderzyla, to by mi oddala. ;>
 Dziala zasada wzajemnosci. 

Koty smierdza bo znacza teren. Zapewniam ze kotki nie maja w ogole zapachu.
Tytuł: Odp: Koty, psy, niezależność - wydzielone z bimbru ;)
Wiadomość wysłana przez: Zsa-Zsa w Listopad 24, 2009, 11:39:55 am
gdybym ja uderzyla, to by mi oddala. ;>

Nawet przy traktowaniu tego, jako żartu, jest mało śmieszne :)

Fakt, koty nie śmierdzą. Za to śmierdzą ich odchody - dlatego trzeba dbać o czystość kuwet.
Tytuł: Odp: Koty, psy, niezależność - wydzielone z bimbru ;)
Wiadomość wysłana przez: AnKa w Listopad 24, 2009, 01:12:08 pm
Myślę, że Sławek ma rację - kwestia śmierdzenia zwierząt w znacznej mierze zależy od przyzwyczajenia.

1. Chore lub przestraszone zwierzęta obojga płci śmierdzą strasznie nie zależnie od rasy - nie różnią się pod tym względem od ludzi.

2. Odchody zwierząt obojga płci śmierdzą niezależnie od rasy

3. Zwierzęta płci męskiej śmierdzą przeraźliwie kiedy znaczą teren - koty chyba bardziej.

4. Jestem przyzwyczajona do kotów, dlatego ich zapach mi odpowiada. Domy w których mieszkają psy poznaję zwykle po zapachu - nie jest to kwestia czystości tylko zapachu zwierzęcia, którego nie ma w moim domu. Pewnie gdybym miała psa to bym nie była wyczulona na jego zapach.

5. Koty na szczęście zwykle myją się same.


Hmmm... Lord Wrotka kiedyś mnie ugryzł, chyba chciał sprawdzić jak to będzie. Nie było fajnie, więc nie próbował więcej. Smo nigdy nawet nie spróbowała, bo widziała co spotkało tego drugiego.  >:D  Wszyscy, którzy znają mojego kocura, wiedzą, że ten stary molestant jest wyjątkowo przyjaznym, pełnym miłości do świata stworzeniem.
Zwykle działa jak na krzyknę na moje koty, nie muszę się posuwać do sięgania po gazetę.  >:D (Niedobry kotek...pac, pac, pac, zły kotek...pac, pac, pac... ;) ) Mój ojciec zwykle groził swoim zwierzętom palcem i to wystarczało, żeby natychmiast robiły się grzeczne.
Poza tym trzeba pamiętać, że porozumienie między gatunkami jest dość ograniczone, trzeba zadbać, żeby zwierzę wiedziało za co się na nie gniewam i czego mu nie wolno robić.
Tytuł: Odp: Koty, psy, niezależność - wydzielone z bimbru ;)
Wiadomość wysłana przez: Hakken w Listopad 24, 2009, 01:33:06 pm
Jakie szczęście że one nie piją piwa i nie palą, prawda?  O0

Oj, prawda, prawda, święta prawda. Jakbym mu jeszcze musiał browar i faje kupować to bym zbankrutował :D

gdybym ja uderzyla, to by mi oddala. ;>
 Dziala zasada wzajemnosci. 

Koty smierdza bo znacza teren. Zapewniam ze kotki nie maja w ogole zapachu.

Hmm, gdyby pies mi oddał, to znaczyło by, że właśnie kompletnie spaprałem sprawę w jego wychowaniu. Zwłaszcza, że kot zbyt wielkiej krzywdy nie zrobi a pies może. To nie chodzi o to, by zwierzęta tłuc i się nad nimi znęcać, ale "przemoc" jest zupełnie normalnym językiem bardzo zrozumiałym i akceptowanym w świecie zwierząt. Wychowanie bezkontaktowe psów jest dość popularne np w USA i kompletnie się nie sprawdza o czym specjaliści mówią cały czas. A później jest lament, że pies kogoś pogryzł i ogólnie jest agresywny i rządzi domem. Zresztą Uelf już o tym napisał.
Kota tez trzeba ustawić, bo jak słusznie zauważyła Ania to on mieszka u mnie a nie ja u niego.
A koty śmierdzą, niezależnie od płci. Nie to by jakoś nie do wytrzymania, ale kocie domy są zawsze bardzo łatwo wyczuwalne. Wiem o czym mówię, bo wiele lat z kotami pod jednym dachem mieszkałem. I, to że mówię coś takiego o kotach to nie dlatego, ze chce je "obrazić", nie mam nic przeciwko nim.
Tytuł: Odp: Koty, psy, niezależność - wydzielone z bimbru ;)
Wiadomość wysłana przez: chmielu w Listopad 24, 2009, 01:35:13 pm
Okej, powiem teraz coś oczywistego, ale w kiedy czytam o tym, dlaczego psy są be, a koty nie to mnie zaczyna skręcać. Kwestia władzy- w domu zawsze ktoś rządzi! I to niezależnie, czy w tym domu jest pies czy go nie ma- w moim domu rodzinnym rządzą rodzice. W pracy rządzi szef. W państwie rządzi rząd. Zawsze ktoś ma nad kimś władzę. W przypadku psa, tak jak napisał Sławek, władzę musi mieć człowiek, bo inaczej jest to po prostu niebezpieczne dla ludzi. Nie tylko w świecie zwierząt, ale i w świecie ludzi zawsze jest ktoś, kto ma formalną lub nieformalną władzę.

Współistnienie przy poszanowaniu indywidualności na linii pies-człowiek jest możliwe, a mi się nawet konieczne, żeby dobrze wychować psa. Właściciel, który zna swojego psa, wie, jak ten pies rozumuje, jakie instynkty nim kierują, będzie potrafił lepiej go prowadzić, socjalizować i wychować.

Co do źródeł władzy, ta jak napisał Sławek, dużo ważniejsza od siły fizycznej jest siła charakteru. Już labrador gdyby chciał to pewnie zrobiłby swojemu właścicieli poważną lub bardzo poważną krzywdę. O amstaffach czy innych groźnych psach nie wspominając. Tak jak w przypadku ludzi, gdzie również źródłem władzy najczęściej nie jest siła fizyczna, ale siłą charaktery, przyzwyczajenia, zwyczaju, wychowania, tak w przypadku psów jak go wychowamy, taki będzie.

Naprawdę aż tak bardzo się od zwierząt nie różnimy.
Tytuł: Odp: Koty, psy, niezależność - wydzielone z bimbru ;)
Wiadomość wysłana przez: Aliena w Listopad 24, 2009, 01:39:36 pm
Ale to nie zart! Jak sie jej uprzykszam i pieszczotliwie pacam, to ona tez mnie paca lapką i mruzy zlosliwe oczy, ze mam sie odczepic. Z drugiej strony jesli ona mnei drapnie, to ja tez jej oddam ;>

Trzeba szanowac prywatnosc drugiej strony :P

No wlasnie Chmielu, dlatego jestem anarchistka ;)
Tytuł: Odp: Koty, psy, niezależność - wydzielone z bimbru ;)
Wiadomość wysłana przez: Hakken w Listopad 24, 2009, 01:44:04 pm
Touche Chmielu.

Naprawdę aż tak bardzo się od zwierząt nie różnimy.

Technicznie rzecz biorąc jesteśmy zwierzętami, więc czemu mielibyśmy się od nich różnic? Tylko dlatego, że termitiery które wznosimy są nieco bardziej skomplikowane? :)

No wlasnie Chmielu, dlatego jestem anarchistka ;)

Ach nie ma jak utopie :) Choć musi być frustrująca wiedza o tym, że system w który się wierzy nie ma możliwości zaistnienia ;)
Tytuł: Odp: Koty, psy, niezależność - wydzielone z bimbru ;)
Wiadomość wysłana przez: AnKa w Listopad 24, 2009, 01:48:13 pm
To kwestia przyzwyczajenia - generalnie zwykle czuje się po zapachu, że gdzieś mieszkają zwierzęta - to które poznajesz po zapachu to już kwestia indywidualna. Ty wyczuwasz kocie domy, ja psie - i nie wynika to z tego, że mamy jakąś awersję do tych zwierząt.

Nie wyobrażam sobie mieszkania ze zwierzęciem, które jest niebezpieczne i wrogo do mnie ustosunkowane. Ale Marysi chyba nie o to chodziło. Może się mylę, ale ona po prostu nie używała przemocy wobec swojego kota i wzajemnie. To nie znaczy, że jej kot ją drapie, tyle, że panują u niej w domu takie zasady wzajemności, że jeśli ona by uderzyła kota, to kot poczuł by się zmuszony do podobnego czynu. Pewnie właśnie dlatego kot nie sika jej do łóżka ;)
Popraw mnie proszę, jeśli się mylę.
Tytuł: Odp: Koty, psy, niezależność - wydzielone z bimbru ;)
Wiadomość wysłana przez: Schamann w Listopad 24, 2009, 01:50:20 pm
Okej, powiem teraz coś oczywistego, ale w kiedy czytam o tym, dlaczego psy są be, a koty nie to mnie zaczyna skręcać.

a gdzie coś takiego przeczytałeś?
bo mnie naszło przywidzenie że przeczytałem cały wątek i nie widze czegoś co w nim jest.
Tytuł: Odp: Koty, psy, niezależność - wydzielone z bimbru ;)
Wiadomość wysłana przez: Aliena w Listopad 24, 2009, 01:55:22 pm
To kwestia przyzwyczajenia - generalnie zwykle czuje się po zapachu, że gdzieś mieszkają zwierzęta - to które poznajesz po zapachu to już kwestia indywidualna. Ty wyczuwasz kocie domy, ja psie - i nie wynika to z tego, że mamy jakąś awersję do tych zwierząt.

Nie wyobrażam sobie mieszkania ze zwierzęciem, które jest niebezpieczne i wrogo do mnie ustosunkowane. Ale Marysi chyba nie o to chodziło. Może się mylę, ale ona po prostu nie używała przemocy wobec swojego kota i wzajemnie. To nie znaczy, że jej kot ją drapie, tyle, że panują u niej w domu takie zasady wzajemności, że jeśli ona by uderzyła kota, to kot poczuł by się zmuszony do podobnego czynu. Pewnie właśnie dlatego kot nie sika jej do łóżka ;)
Popraw mnie proszę, jeśli się mylę.


Dokladnie tak, Aniu! Chciaz czasem troche mnie drapnie, ale to dlatego, ze sama jej sie naprzykrzam, ale nie groznie mnie drapnie, to w sumie nawet mile czasem jest ;>
Tytuł: Odp: Koty, psy, niezależność - wydzielone z bimbru ;)
Wiadomość wysłana przez: chmielu w Listopad 24, 2009, 01:57:27 pm
Okej, powiem teraz coś oczywistego, ale w kiedy czytam o tym, dlaczego psy są be, a koty nie to mnie zaczyna skręcać.

a gdzie coś takiego przeczytałeś?
bo mnie naszło przywidzenie że przeczytałem cały wątek i nie widze czegoś co w nim jest.

sorry, nadinterpretacja słów o psich-niewolnikach, do tego umieszczona w znanym mi kontekście ( nie pojawiającym się na szczęście w tym wątku) opowieści o tym, że koty są fajne bo są niezależne, a psy to ludzkie sługasy. Przepraszam za błąd.

EDIT: Znowu widzę, że źle i nieprecyzyjnie się wyrażam. Po prostu uznajmy, że wycofuję się z wypowiedzi cytowanej przez Schammana i przepraszam za zamieszanie
Tytuł: Odp: Koty, psy, niezależność - wydzielone z bimbru ;)
Wiadomość wysłana przez: Zsa-Zsa w Listopad 24, 2009, 02:03:32 pm
Fakt, że były gdzieś tu opinie, że koty dobre-psy złe. Ale ja na przykład nie zwracam uwagi na takie opinie, bo gupie są, podobnie jak dyskusja na temat tego, czy niebieski ładniejszy niż zielony :)
Tytuł: Odp: Koty, psy, niezależność - wydzielone z bimbru ;)
Wiadomość wysłana przez: Schamann w Listopad 24, 2009, 02:17:06 pm
Gdzieś może, ale nie w tym wątku :)

Jest wiele rzeczy, których nie umiem kota nauczyć jedną z metod znanych mu z natury i od matki, czyli groźbą krzywdy jeśli broi. Rzeczy te zazwyczaj wymagają nauczenia kota czegoś nienaturalnego - żeby pozwolił zrobić sobie krzywdę (np. zastrzyk)

Ale większość komunikatów życia codziennego najłatwiej jest mi przekazać kotu jezykiem który on najlepiej rozumie - językiem groźby użycia przemocy, lub też samego użycia przemocy w taki sposób, żeby kot rozumiał to jako zachowanie zabraniające lub odstraszające. Dużo łatwiej jest mnie poznać jego język i lepiej lub gorzej go używać, niż oczekiwac, że on zrozumie mój.

Na psach znam sie dużo słabiej, ale czytałem, że u nich jest podobnie :)
Tytuł: Odp: Koty, psy, niezależność - wydzielone z bimbru ;)
Wiadomość wysłana przez: Zsa-Zsa w Listopad 24, 2009, 02:30:10 pm
Ja na swoje koty głównie syczę, jeśli są niegrzeczne, za bardzo wariują czy stanowczo robią coś "nie halo". Wtedy im się przypomina, że to ja jestem większym drapieżnikiem :)

Gdzieś może, ale nie w tym wątku :)

W tym, w tym. Spójrz na początek wątku, skoro nie wierzysz :P
Tytuł: Odp: Koty, psy, niezależność - wydzielone z bimbru ;)
Wiadomość wysłana przez: chmielu w Listopad 24, 2009, 02:31:04 pm
Wszystko prawda, ale należałoby do tego dodać ( w przypadku psów- na kotach zupełnie się nie znam) wzmacnianie zachować pozytywnych za pomocą nagród. Sprawdza się znakomicie.
Tytuł: Odp: Koty, psy, niezależność - wydzielone z bimbru ;)
Wiadomość wysłana przez: Zsa-Zsa w Listopad 24, 2009, 02:32:37 pm
Ależ oczywiście, kij bez marchewki to zła metoda, jeśli chcemy mieć przy sobie wychowane i kochające nas zwierzę.
Tytuł: Odp: Koty, psy, niezależność - wydzielone z bimbru ;)
Wiadomość wysłana przez: AnKa w Listopad 24, 2009, 02:36:59 pm
Znam swoje koty na tyle, żeby z 80% skutecznością zrozumieć o czym one do mnie miauczą. Chociaż nie mam wątpliwości, że i one znają mnie na tyle, że pewne gesty i słowa są dla nich zrozumiałe. W większości zakazy są egzekwowane groźbą, bądź użyciem przemocy - ale to jest właśnie ich język, którego musiałam się nauczyć - dokładnie tak jak napisał Schamann. :)

Osiągnęłam taki stan zaufania moich kotów, że kiedy ma się im stać krzywda(np.zastrzyk), to grzecznie ją znoszą o ile daję im poczucie bezpieczeństwa.
Tytuł: Odp: Koty, psy, niezależność - wydzielone z bimbru ;)
Wiadomość wysłana przez: Schamann w Listopad 24, 2009, 02:38:41 pm
Ja na swoje koty głównie syczę, jeśli są niegrzeczne, za bardzo wariują czy stanowczo robią coś "nie halo". Wtedy im się przypomina, że to ja jestem większym drapieżnikiem :)

w rzeczy samej - to przecież w kocim języku groźba w czystej formie :)

pozytywne wzmocnienia u kotów działają dużo słabiej, u niektórych w ogóle (1 taką miałem) - da się je wyuczyc prostych zachowań, podaj łapke itp., metodą pozytywnych wzmocnień - ale roboty z tym dużo więcej niż u psa, a poziomu złożoności poleceń typu owczarek przypuszczam kot nigdy nie osiągnie - w ogóle nie spróbuje - bo idea jest mu na tyle obca gatunkowo, ze ją zlewa :)
za to pozytywnymi impulsami można kota przekonać do wysokiego poziomu zaufania do człowieka - co jest jedynym zazwyczaj sposobem żeby kot potem pozwalał robić sobie krzywdę.

O ile dla psa człowiek jest szefem stada, dla kota jest matką - i stąd pewnie różnica.
Tytuł: Odp: Koty, psy, niezależność - wydzielone z bimbru ;)
Wiadomość wysłana przez: chmielu w Listopad 24, 2009, 02:42:44 pm
A to ciekawe z tą matką. Jak mówię, na kotach zupełnie się nie znam. Podobno da się nauczyć kota, żeby zamiast z kuwety korzystał z ludzkiej toalety. Nie wiem, na ile jest to prawda.
Tytuł: Odp: Koty, psy, niezależność - wydzielone z bimbru ;)
Wiadomość wysłana przez: Schamann w Listopad 24, 2009, 02:44:32 pm
Gdzieś może, ale nie w tym wątku :)

W tym, w tym. Spójrz na początek wątku, skoro nie wierzysz :P

masz na myśli to?
Cytuj
Dlatego wole relacje miedzy kotami i ludzmi, niz miedzy ludzmi i psami.

Partnerstwo zamiast niewolnictwa :P

sorry ale bez jaj, określanie tej wypowiedzi jako "koty dobre -psy zle", jest  słabe:)
Tytuł: Odp: Koty, psy, niezależność - wydzielone z bimbru ;)
Wiadomość wysłana przez: Schamann w Listopad 24, 2009, 02:47:55 pm
A to ciekawe z tą matką. Jak mówię, na kotach zupełnie się nie znam. Podobno da się nauczyć kota, żeby zamiast z kuwety korzystał z ludzkiej toalety. Nie wiem, na ile jest to prawda.

mnie nigdy sie to nie udało,nie próbowałem zresztą,  ale widziałem koty umiejące to i używające toalety. Nie dało sie natomast kota oduczyć zakopywania odchodów (czyli w tym przypadku drapania deski klozetowej), więc nie jestem przekonany co do sensowności tej metody. Natomiast dać się da :)
Tytuł: Odp: Koty, psy, niezależność - wydzielone z bimbru ;)
Wiadomość wysłana przez: Zsa-Zsa w Listopad 24, 2009, 02:58:06 pm
Ale doskonale można to zinterpretować tak, jak poczuł to Chmielu - "o psach niewolnikach", czyż nie?
Tytuł: Odp: Koty, psy, niezależność - wydzielone z bimbru ;)
Wiadomość wysłana przez: matmis w Listopad 24, 2009, 03:41:13 pm
Zgadzam się z Wami - ze zwierzętami domowymi to trzeba jak z graczami na sesji rpg...
Tytuł: Odp: Koty, psy, niezależność - wydzielone z bimbru ;)
Wiadomość wysłana przez: AnKa w Listopad 24, 2009, 03:44:48 pm
Jak narobią tam gdzie nie wolno, to trzeba przycisnąć nosem do miejsca gdzie narobione i zbić gazetą a następnie zanieść do kuwety? :D
Tytuł: Odp: Koty, psy, niezależność - wydzielone z bimbru ;)
Wiadomość wysłana przez: Dewie w Listopad 24, 2009, 03:49:59 pm
Jak dla mnie to to jest takie raczej....nie ludzkie ? Bicie zwierząt ogólnie mi się nie podoba, w moim domu jasne jest że rządzi pies, ale rządzi łagodną łapą i wszyscy poddani są szczęśliwi. A ja patrząc na ten temat odnoszę wrażenie stworzenia potwora    >:D
Tytuł: Odp: Koty, psy, niezależność - wydzielone z bimbru ;)
Wiadomość wysłana przez: Hakken w Listopad 24, 2009, 04:05:56 pm
Jak dla mnie to to jest takie raczej....nie ludzkie ?

Nie ludzkie? Wręcz przeciwnie. Każda forma przemocy jest bardzo ludzka i to zaczynając od tej dominacyjnej na tej patologicznej kończąc :)
A jeśli u Ciebie rządzi pies... To cóz, widać macie trochę szcześcia, że trafiliście na łagodnego osobnika i nigdy, przenigdy nie kupuj sobie Stafforda  >:D
Tytuł: Odp: Koty, psy, niezależność - wydzielone z bimbru ;)
Wiadomość wysłana przez: chmielu w Listopad 24, 2009, 07:13:12 pm
Przemoc rytualna i ta konkretna jest obecna również w świecie zwierząt i jest stosowana tak wobec przedstawicieli obcych gatunków, jak i swojego własnego.

Bicie psów też mi się nie podoba.
Tytuł: Odp: Koty, psy, niezależność - wydzielone z bimbru ;)
Wiadomość wysłana przez: Dewie w Listopad 24, 2009, 08:15:20 pm
Mam Foxteriera Szorstkowłosego, szczerze straszny z niego sukinkot, ale ma bardzo ładnie podzielony światopogląd:

1. Rzeczy do jedzenie
2. Rzeczy z którymi można kopulować
3. Kamienie
Tytuł: Odp: Koty, psy, niezależność - wydzielone z bimbru ;)
Wiadomość wysłana przez: Akinomaja w Listopad 24, 2009, 09:14:11 pm

Ale większość komunikatów życia codziennego najłatwiej jest mi przekazać kotu jezykiem który on najlepiej rozumie - językiem groźby użycia przemocy, lub też samego użycia przemocy w taki sposób, żeby kot rozumiał to jako zachowanie zabraniające lub odstraszające. Dużo łatwiej jest mnie poznać jego język i lepiej lub gorzej go używać, niż oczekiwac, że on zrozumie mój.



och nie! no naprawdę
nie mówię, ze zawsze, ale na ogół / i u ludzi też, tak/ najlepiej działa system nagród niż kar. Mam na myśli naukę, ale jeśłi na takich podstawach się kształtuje relację, to potem nie trzeba grozić.*BIU
Chociaż są oczywiście sytuacje, kiedy trzeba pokazać, że jakieś zachowanie nie będzie tolerowane, ale na ogół czym skorupka za młodu nasiąknie...i chyba w przypadku zwierząt to łatwiej kontrolować.
Np. - jak nauczyć psa, żeby przychodził na zawołanie /spuszczony ze smyczy/ - nagradzając za każdym razem, kiedy prawidłowo zareaguje.
No i jest jeszcze kwestia sympatii - dla kogoś, kogo lubimy, zrobimy więcej - oraz kwestia czynników pobocznych, które wpływają na koncetrację, typu inne interesujące przejeżdżające samochody czy inne elementy chaosu ;) Wiadomo - im więcej/mniej exp, tym wyższy/niższy level trudności ;)
Bo to tak, jak na rysunku mojego kolegi - nawet świnka wejdzie na drzewo, kiedy ją chwalą!
............no i przypomnijcie sobie 3 najbardziej popularne zawołania właścicieli psów Mumio /z Lutownicy/.

Pewnych zachowań - nie da się wyeliminować i znajomość -  nie wiem, jak to określić - zachowań gatunkowych - odpowiedzialny właściciel powinien znać, o czym już była mowa.
Ale ludzie bardzo często mają roszczeniowy stosunek /do świata w ogóle, rzecz jasna/ - ale w przypadku zwierząt mnie to tym bardziej denerwuje, że one nie mogą nic na to poradzić.



*BIU Bardzo Istotna Uwaga - umiejętność rzeczowego przekazania komunikatu, bez złości. Taka konstruktywna krytyka:)
Tytuł: Odp: Koty, psy, niezależność - wydzielone z bimbru ;)
Wiadomość wysłana przez: Akinomaja w Listopad 24, 2009, 09:19:31 pm
Jak dla mnie to to jest takie raczej....nie ludzkie ? Bicie zwierząt ogólnie mi się nie podoba, w moim domu jasne jest że rządzi pies, ale rządzi łagodną łapą i wszyscy poddani są szczęśliwi. A ja patrząc na ten temat odnoszę wrażenie stworzenia potwora    >:D

co mi przypomina rzecz wyczytaną gdzieś tam, że psy albo się postrzegają jako członków rodziny /ludzi/, albo pozostałych jako członków stada :)
Tytuł: Odp: Koty, psy, niezależność - wydzielone z bimbru ;)
Wiadomość wysłana przez: Dewie w Listopad 24, 2009, 09:27:40 pm
Stado może być rodziną    ;D
Tytuł: Odp: Koty, psy, niezależność - wydzielone z bimbru ;)
Wiadomość wysłana przez: Akinomaja w Listopad 24, 2009, 10:04:17 pm
A to ciekawe z tą matką. Jak mówię, na kotach zupełnie się nie znam. Podobno da się nauczyć kota, żeby zamiast z kuwety korzystał z ludzkiej toalety. Nie wiem, na ile jest to prawda.

mnie nigdy sie to nie udało,nie próbowałem zresztą,  ale widziałem koty umiejące to i używające toalety. Nie dało sie natomast kota oduczyć zakopywania odchodów (czyli w tym przypadku drapania deski klozetowej), więc nie jestem przekonany co do sensowności tej metody. Natomiast dać się da :)

ja osobiście nie, ale moja Mama zna ludzi z kotami, które korzystają z toalety.
Tytuł: Odp: Koty, psy, niezależność - wydzielone z bimbru ;)
Wiadomość wysłana przez: Zsa-Zsa w Listopad 24, 2009, 10:17:51 pm
Bicie zwierząt jest złe. Ale pokazanie kotu, który nalał nam na podłogę, że tu nie wolno i pacnięcie go przy tej okazji gazetą nie spędza mi snu z powiek bo wiem, że kota trzeba nauczyć, gdzie siusiać może, a gdzie nie. I tak do skutku. A po pacnięciu niosę kota do kuwety, sadzam w kuwecie i wtedy głaszczę i mówię, że dobry kotek :)
Tytuł: Odp: Koty, psy, niezależność - wydzielone z bimbru ;)
Wiadomość wysłana przez: Morgul_[WS] w Listopad 24, 2009, 10:28:07 pm
Bicie zwierząt jest złe. Ale pokazanie kotu, który nalał nam na podłogę, że tu nie wolno i pacnięcie go przy tej okazji gazetą nie spędza mi snu z powiek bo wiem, że kota trzeba nauczyć, gdzie siusiać może, a gdzie nie. I tak do skutku. A po pacnięciu niosę kota do kuwety, sadzam w kuwecie i wtedy głaszczę i mówię, że dobry kotek :)

I tak powinno być :P

Moja matka ma bzika na punkcie kotów (ja też) - mamy ich pięć. Wszystkie wiedzą co gdzie maja robić i obyło się bez karcenia żadnego z nich ani razu - jeszcze nigdy nie narobiły poza kuwetą bo tak były uczone od małego i tyle... Ale lodówke sobie same otwierają xD
Tytuł: Odp: Koty, psy, niezależność - wydzielone z bimbru ;)
Wiadomość wysłana przez: AnKa w Listopad 24, 2009, 10:52:57 pm
Moje też - dlatego zamontowałam na lodówce takie zamknięcie jakie się montuje przeciwko dzieciom. Można dostać w Ikei - polecam.
Znęcanie się nad zwierzętami jest naganne, wychowywanie zwierząt jest niezbędne. Wychowanie zawsze jest pewnym stresem dla jednej i drugiej strony - takie życie.  8)
Tytuł: Odp: Koty, psy, niezależność - wydzielone z bimbru ;)
Wiadomość wysłana przez: Akinomaja w Listopad 24, 2009, 11:40:54 pm
to tak luźno o uwarunkowaniach kulturowych i ile różnimy się od zwierząt
http://www.youtube.com/watch?v=QcmKHnYGd40 nasze zwyczaje
http://www.youtube.com/watch?v=1xX5wqK5ibA&feature=related cz1
http://www.youtube.com/watch?v=ywkHilp39fg&feature=related cz2

oczywiście zdarzają się sytuacje, kiedy dziewczyna nawet się pierwsza uśmiechnie do chłopaka, jakieś tam, ale to są patologie i nie będziemy się tym zajmować

no to co, dziewczyny, rzucamy cyferblatem w andrzejki? tylko szyszki musimy zebrać, to może potrwać nawet 4 lata....chyba że na midmor e-bay
Tytuł: Odp: Koty, psy, niezależność - wydzielone z bimbru ;)
Wiadomość wysłana przez: Magda w Listopad 25, 2009, 07:48:02 am
Tytuł tego topicu jest świetny :D! Co to się nie potrafi wydzielić z bimbru...
Tytuł: Odp: Koty, psy, niezależność - wydzielone z bimbru ;)
Wiadomość wysłana przez: Aliena w Listopad 25, 2009, 01:51:53 pm
Jak to czytam, to wydaje mi sie ze mam idealnego kota.
Nigdy nie byl nigdy specjalnie pacany, ale nigdy nie sikal na podloge i nie krald jedzenia ze stolu.
Jak ladnie poprosi to dostanie przeciez bez kradzenia, wie tez jak poprosic o czysty piasek.
Jak byla mala bardzo to zdarzylo jej sie nasiusiac w przescieradlo, ale nikt jej za to nei bil, bo dzieci sie nie bije.

Jedyne za co jest pacany, to jak zaczyzna drapac nas, ale jak juz mowilam to jest zasada wzajemnosci :)
Tytuł: Odp: Koty, psy, niezależność - wydzielone z bimbru ;)
Wiadomość wysłana przez: Akinomaja w Listopad 25, 2009, 03:47:04 pm
Tytuł tego topicu jest świetny :D! Co to się nie potrafi wydzielić z bimbru...

destylaaaacja destylaaaacja jest wspaniała na wakacjach

alieno - cuda się zdarzają :)
a' propos pacania:
1 - znajoma mi dziś opowiedziała - jej 8mies. suczka nie cierpi papierowych przedmiotów, gryzie je namiętnie. Znajoma doszła do wniosku, że dlatego, że kiedyś skarciła ją gazetą. /to normalna osoba i proszę pochopnych wniosków mi tu nie wysnuwać ;)/.
2 - pacanie z wzajemnością to znana kocia gra ;), psy przecież też udają w zabawie, że gryzą
Tytuł: Odp: Koty, psy, niezależność - wydzielone z bimbru ;)
Wiadomość wysłana przez: AnKa w Listopad 25, 2009, 05:02:58 pm
Bo to koty paca się gazetą - nie dla tego, żeby zadać im ból, tylko żeby przestraszyć - szeleszcząca gazeta jest dla nich straszna :)

Wychowywanie moich kotów ograniczyło się do kilku przypadków pacnięcia gazetą jak były małe - dzięki temu teraz nie muszę się martwić czy czasem gdzieś nie narobią.

Nie karmię żadnych zwierząt przy stole, ani własnych ani cudzych - tak mnie nauczono i tego się trzymam. (Inaczej rodzice zdzielą mnie gazetą :D ) (Zabawne - wychodzę na jakiegoś kociego tyrana podczas kiedy moje koty wydają się szczęśliwe i przywiązane do ludzi - nie dają zbyt wielu okazji do karcenia :) )
Tytuł: Odp: Koty, psy, niezależność - wydzielone z bimbru ;)
Wiadomość wysłana przez: Akinomaja w Listopad 25, 2009, 05:28:56 pm

Nie karmię żadnych zwierząt przy stole, ani własnych ani cudzych - tak mnie nauczono i tego się trzymam. (Inaczej rodzice zdzielą mnie gazetą :D )
(Zabawne - wychodzę na jakiegoś kociego tyrana podczas kiedy moje koty wydają się szczęśliwe i przywiązane do ludzi - nie dają zbyt wielu okazji do karcenia :) )

a mnie Mama każe je karmić. Sam się pacam, że nzów uległam.

no jak chodzisz po kotach, to faktycznie mogą być przywiązane. Inaczej spadają ze stóp i można się potknąć. Nie ma też wtedy zbyt wielu okazji do psocenia. :D
Tytuł: Odp: Koty, psy, niezależność - wydzielone z bimbru ;)
Wiadomość wysłana przez: Dewie w Listopad 25, 2009, 08:04:50 pm
A mój pies z premedytacją wyje obok o pierniczki w lukrze...
Tytuł: Odp: Koty, psy, niezależność - wydzielone z bimbru ;)
Wiadomość wysłana przez: Aliena w Listopad 26, 2009, 01:21:27 pm
Moj kot nie miauczy, ale siada na krzesle przy stole i sie patrzy. Jak jej dac malutki kawalek szyneczki to powacha i siwterdza ze jednak nie chce i idzie do swojej miski. Chociaz czasem zje :)
Tytuł: Odp: Koty, psy, niezależność - wydzielone z bimbru ;)
Wiadomość wysłana przez: Prezes w Listopad 26, 2009, 01:33:58 pm
Nie kupuję gazet, więc nie mam kota. Nie mam kota, więc nie kupuję gazet.
Tytuł: Odp: Koty, psy, niezależność - wydzielone z bimbru ;)
Wiadomość wysłana przez: Bestia w Listopad 26, 2009, 01:34:33 pm
Mój kot początkowo wyżerał Secamowi jedzenie, potem zamieniło się to po prostu w żywienie z jego miski, co zaoszczędziło nam kupowania 2 różnych karm ;P
Tytuł: Odp: Koty, psy, niezależność - wydzielone z bimbru ;)
Wiadomość wysłana przez: Akinomaja w Listopad 26, 2009, 05:19:50 pm
Moj kot nie miauczy, ale siada na krzesle przy stole i sie patrzy. Jak jej dac malutki kawalek szyneczki to powacha i siwterdza ze jednak nie chce i idzie do swojej miski. Chociaz czasem zje :)

Józefink dałaby się pokroić za biały ser, mięso mając we względnej wzgardzie

Jak jej dac malutki kawalek szyneczki to powacha i siwterdza ze jednak nie chce i idzie do swojej miski

PMM /Psy Mojej Mamy/ tak robią. Oprócz i idzie do swojej miski.
Natomiast po posiłku robią pokerową ósemkę koło misek /sprawdzam! eee, to samo/
Tytuł: Odp: Koty, psy, niezależność - wydzielone z bimbru ;)
Wiadomość wysłana przez: Hakken w Grudzień 03, 2009, 03:07:34 pm
Stado może być rodziną    ;D

Nie bardzo, to dwa zupełnie różne układy społeczne.

A co do psów, które traktują się jako członka rodziny albo stada. Prawdę powiedziawszy to nie wiem jaka niby to miała by być dla psa różnica, nie sadzę by wyróżniały tak abstrakcyjne różnice w relacjach międzyosobniczych. Wydaje mi się raczej, że po tych kilkunastu tysiącleciach wspólnej ewolucji są po prostu świetnie przystosowane do życia z człowiekiem i traktują to w sposób dla nich oczywisty :)
Tak swoją drogą, te tysiąclecia wspólnej egzystencji sprawiły, że teraz uważam ludzi, którzy boją sie i nie lubią psów za nieprzystosowanych społecznie :)

Bo to koty paca się gazetą - nie dla tego, żeby zadać im ból, tylko żeby przestraszyć

To mniej więcej tak jak i psy. Zresztą naprawdę trudno jest sprawić psu ból, ich wysoka odporność na ten bodziec jest znana każdemu właścicielowi. Choć z drugiej strony mają bardzo wrażliwe łapy, ale bicie psa po łapach to okrucieństwo a nie wychowywanie.