Autor Wątek: Koty, psy, niezależność - wydzielone z bimbru ;)  (Przeczytany 8452 razy)

Offline Akinomaja

  • Białe Szaleństwo/Czarny Humor
  • Użytkownicy
  • Wiadomości: 1503
Odp: Bimber
« Odpowiedź #15 dnia: Listopad 23, 2009, 04:51:12 pm »
Dlatego wole relacje miedzy kotami i ludzmi, niz miedzy ludzmi i psami.

Partnerstwo zamiast niewolnictwa :P

rotfl
Jak rozumiem kociąt nie wychowujesz, tylko pozwalasz im robić co chcą?
Można i tak, tylko nie wiem gdzie w tym partnerstwo no i w domu pewnie śmierdzi ;)

w tym ujęciu to wychowanie bezstresowe...

nawiaseem mówiąc, jeden z psów mojej Mamy jest tak wychowany, no dobra - oba ;) - ale mają jakaś wewnętrzną przyzwoitość...:D
Kocham Jima Hensona i odkurzacze.Zgłoski nosowe.Pstrykać pstryczkami.Czerwone żelki.Odpowiednio długie kołdry.Wyrażenia przyimkowe.Masło, myślniki, reptilia.NOŻYCZKI pod każdą postacią. Cośtamcośtam,BHP!!brakmolik a m i k a d z eboo-mar-rangSusumo Yokota(i nie zapominajmy o burakach)liskiliskiliskil

Offline Akinomaja

  • Białe Szaleństwo/Czarny Humor
  • Użytkownicy
  • Wiadomości: 1503
Odp: Bimber
« Odpowiedź #16 dnia: Listopad 23, 2009, 04:55:21 pm »
Czy ja wiem, czy relacje są inne. Moje koty nie są autystyczne, doskonale potrafią pokazać czego chcą, nie mając problemów z zaakceptowaniem tego, że to ja rządzę. To wszystko jest kwestią ustawienia relacji - założyłam, że to dom ludzi do którego zaprosiliśmy koty, więc muszą stosować się do naszych reguł albo dostaną w łeb. Drobne nieporozumienia się zdarzają, ale należą do rzadkości. :)
pewnie wtedy, gdy zapomną umyć zęby... :D
Kocham Jima Hensona i odkurzacze.Zgłoski nosowe.Pstrykać pstryczkami.Czerwone żelki.Odpowiednio długie kołdry.Wyrażenia przyimkowe.Masło, myślniki, reptilia.NOŻYCZKI pod każdą postacią. Cośtamcośtam,BHP!!brakmolik a m i k a d z eboo-mar-rangSusumo Yokota(i nie zapominajmy o burakach)liskiliskiliskil

Offline Gobla

  • Użytkownicy
  • Wiadomości: 582
  • Rasorg Goblinów
Odp: Bimber
« Odpowiedź #17 dnia: Listopad 23, 2009, 06:39:19 pm »
Czy ja wiem, czy relacje są inne. Moje koty nie są autystyczne, doskonale potrafią pokazać czego chcą, nie mając problemów z zaakceptowaniem tego, że to ja rządzę. To wszystko jest kwestią ustawienia relacji - założyłam, że to dom ludzi do którego zaprosiliśmy koty, więc muszą stosować się do naszych reguł albo dostaną w łeb. Drobne nieporozumienia się zdarzają, ale należą do rzadkości. :)
pewnie wtedy, gdy zapomną umyć zęby... :D

W domu komisarza policji zębowej nikt nigdy nie zapomniał umyć zębów, nawet po pijaku. Jestem tego pewien jako pracownik służb PZ

Offline Dźwiedź

  • Grupa Scenariuszowa
  • Użytkownicy
  • Wiadomości: 2207
  • Niedźwiedź mający święty spokój...
Odp: Bimber
« Odpowiedź #18 dnia: Listopad 23, 2009, 07:22:33 pm »
Czy ja wiem, czy relacje są inne. Moje koty nie są autystyczne, doskonale potrafią pokazać czego chcą, nie mając problemów z zaakceptowaniem tego, że to ja rządzę. To wszystko jest kwestią ustawienia relacji - założyłam, że to dom ludzi do którego zaprosiliśmy koty, więc muszą stosować się do naszych reguł albo dostaną w łeb. Drobne nieporozumienia się zdarzają, ale należą do rzadkości. :)
Oczywiście oprócz tego czyj to jest dom pewną niewielką rolę odgrywa kto jest większy i silniejszy ;)
A może twoje koty tylko udają akceptację rządów Ani knując od lat spisek jak pozbawić władzy tyranię która wali w łeb albo gazetą straszy i zaprowadzić Powszechny Koci Ład.
Wrotka jak jego tytuł wskazuje to arystokrata anarchista
Smo raczej eserowiec, chociaż może się okazać że bolszewik  >:D
Autobiografia Tytuł: Chichoczący niedźwiedź Podtytuł: Ja - Bydle.

Offline Aliena

  • Elfy żyją wiecznie...
  • Użytkownicy
  • Wiadomości: 841
  • Port wielki jak świat...
Odp: Bimber
« Odpowiedź #19 dnia: Listopad 24, 2009, 12:39:47 am »
1. Koty nie smierdza. Albo inaczej: "koty" to moze smierdza, ale "kotki" na pewno nie. Tak juz jest i nie mowie tego dlatego, ze jestem feministka.
2. Psy za to smierdza. Niestety.
3. Zasadniczo nie uwazam, zeby relacja czlowiek - pies byla niewolnictwem, (a przynajmniej dobra relacja), ale tak jak to slawek opisal, to troche zakrawalo na niewolnictwo.
4. Ja w ogole nie lubie domow, w ktorych "ktos rzadzi", czy to rodzic, czy facet, czy kobieta, czy kot, czy dziecko.
Jestem zwolenniczka indywidualizmu z poszanowaniem wolnosci drugiej strony, oraz z dodatkiem milosnej ochorny tych jednostek, ktore slabiej sobie radza i mniej rozumieja. Co swietnie mozna realizowac bez rozkazywania i rzadzenia ;)
To bardzo poważna sprawa - nie mieć poczucia humoru.

"Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego,
czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś" MarkTwain

Offline Akinomaja

  • Białe Szaleństwo/Czarny Humor
  • Użytkownicy
  • Wiadomości: 1503
Odp: Bimber
« Odpowiedź #20 dnia: Listopad 24, 2009, 01:17:01 am »
Wydaje mi się, że każdy może śmierdzieć. Koty dodatkowo znaczą teren i fakt, podobno capi niemiłosiernie /nie wiem, w domu były kotki/.
zapach psów - zależy od rodzaju włosa, sierści, codziennego czesania i DIETY, na litość boską :D
/Julka nie śmierdzi, wręcz przeciwnie ;), Natan-szatan ma inną sierść i to już nie do końca mi pasuje. Żeby nie było, że kieruję się płcią - poprzedni jamnik podobnie jak Julka /długowłosy/. Śmierdziało to mu z paszczy....na chlorofil nie daliśmy rady nastarczyć :D, no i starość nie radość.
Powiedzmy sobie szczerze - myślę, że większość właścicieli psów sypie im nieco co popadnie, a nieraz spotkałam się z podjeściem - on/a je tylko chrupki, tak się przyzwyczaił/a...no jak od małego dostaje niemal wyłącznie suchą karmę, to fakt, dziwne ;)

co do hierachii i niezależności - taka szybka myśl - ktoś w przysłowiowych 100 % niezależny to samotny jest tak naprawdę. To jakby coś absolutnie skończonego. Mozę posiadać wiele zalet /zwłaszcza dla użytkownika :)/, ale nieco dodać, nic ująć. Tak to jest z ideałami :)

Poruszyliście fajny temat i znów żałuję, że nie mogę mówić i rysować na raz.
Ostatnie zdanie - no pewnie :) /chociaż tu też można to rozwinąć w kierunku - na ile mozńa za kogoś decydować, kto nie umie. może w ramach ochrony/


 -> może by to wątkowo wydzielić? wiecie, niezależność :D
« Ostatnia zmiana: Listopad 24, 2009, 01:20:49 am wysłana przez Akinomaja »
Kocham Jima Hensona i odkurzacze.Zgłoski nosowe.Pstrykać pstryczkami.Czerwone żelki.Odpowiednio długie kołdry.Wyrażenia przyimkowe.Masło, myślniki, reptilia.NOŻYCZKI pod każdą postacią. Cośtamcośtam,BHP!!brakmolik a m i k a d z eboo-mar-rangSusumo Yokota(i nie zapominajmy o burakach)liskiliskiliskil

Offline KOVAL

  • Użytkownicy
  • Wiadomości: 2987
Odp: Koty, psy, niezależność - wydzielone z bimbru ;)
« Odpowiedź #21 dnia: Listopad 24, 2009, 09:48:18 am »
1. Koty nie smierdza. Albo inaczej: "koty" to moze smierdza, ale "kotki" na pewno nie. Tak juz jest i nie mowie tego dlatego, ze jestem feministka.
same kotowate moze nie, nie wiem nie zbliżam się do nich...
ale niestety faktem jest że większość właścicieli kotów (i kotek) da się rozpoznać po zapachu
:P ;)
Jestem zwolenniczka indywidualizmu z poszanowaniem wolnosci drugiej strony, oraz z dodatkiem milosnej ochorny tych jednostek, ktore slabiej sobie radza i mniej rozumieja. Co swietnie mozna realizowac bez rozkazywania i rzadzenia ;)
eeech... jak ja bym chciał żyć w świecie tak pięknych złudzeń...
;)

Offline uelfik

  • Lord of FLAME!
  • Użytkownicy
  • Wiadomości: 1094
Odp: Bimber
« Odpowiedź #22 dnia: Listopad 24, 2009, 10:55:21 am »
4. Ja w ogole nie lubie domow, w ktorych "ktos rzadzi"

Ale w świecie zwierząt to właśnie tak działa. Jeśli w swoim domu nie jesteś wodzem stada, w którym znajdują się twój pies, lub kot, to pies lub kot rządzą. To z reguły smutne domy są, gdzie rządzą zwierzęta... rzekłbym żałosne.

Tzn. współistnienie z poszanowaniem indywidualności możliwe, że może istnieć w świecie ludzi (może gdzieś tam), ale rozmawianie o tym w kontekście mieszkania ze zwierzętami to jednak nieporozumienie.
"Red drops stain satin so white..
..the way I sign my name"

Offline Hakken

  • Użytkownicy
  • Wiadomości: 2403
  • Maverick, inspektor śledczy
Odp: Bimber
« Odpowiedź #23 dnia: Listopad 24, 2009, 10:58:58 am »
-> Aliena
1. Koty i kotki niestety śmierdzą. Tak już jest i nie mówię tak dlatego, że jestem organizatorem dwudniówki.
2. Psy również czasem śmierdzą, wtedy trzeba je wykąpać. Choć muszę powiedzieć, że zapach psa (nawet mokrego) przeszkadza mi dużo mniej niż kota. Widać kwestia gustu i przyzwyczajenia.
3. Ach, rozumiem uderzenie zwierzęcia jest relacją pan-niewolnik? Niestety bezstresowe wychowanie kompletnie nie zdaje sprawdzianu kiedy ma się do czynienia ze zwierzakami innymi niż ludzie (zresztą w przypadku cwanych małp, też nieszczególnie). Kotki walą kociaki po łbach a suki szczypią szczenięta, to kwestia socjalizacji.
4. Kiedy mieszka się ze zwierzęciem to nie może być to inny dom niż taki w którym ktoś rządzi. Może jeszcze w wypadku kota jest to tylko nieprzyjemne (podrapane meble, zaszczane kąty itp, itd) to w przypadku pas może być to niestety niebezpieczne. Większość gatunków rozumuje nieco inaczej niż my i pojecie demokracji jest im obce. Podporządkuj się albo rządź zasady są proste. Nie ma to nic wspólnego z miłością lub jej brakiem ani z szacunkiem to tylko kwestia ustalenia hierarchii.

Oczywiście oprócz tego czyj to jest dom pewną niewielką rolę odgrywa kto jest większy i silniejszy ;)

Nie zawsze, a przynajmniej nie koniecznie w wypadku psów. To raczej kwestia siły charakteru, gdyby tu chodziło tylko o wielkość i siłę to nie można by hodować np. Dogów czy Mastifów.

Powiedzmy sobie szczerze - myślę, że większość właścicieli psów sypie im nieco co popadnie, a nieraz spotkałam się z podjeściem - on/a je tylko chrupki, tak się przyzwyczaił/a...no jak od małego dostaje niemal wyłącznie suchą karmę, to fakt, dziwne ;)

Nie wiem co jedno ma z drugim wspólnego. Mój je głównie chrupki, ale nie sypie mu bynajmniej co popadnie, tylko odpowiednią karmę z odpowiednimi składnikami odżywczymi. Wierz mi jestem na maksa wkręcony w świat psich karm i diet, nawet kiedy ledwo wiązałem koniec z końcem Bran dostawał jako młodzik karmę z najwyższej półki. Teraz kiedy jest dorosły je karmę dobrą, ale bez szaleństw. Na starość pewnie znowu będzie dostawał najlepszą z możliwych. A suchą dostaje dlatego, ze tak zalecają weterynarze, jest lepiej zbilansowana od tego co się gotuje. Oczywiście uzupełniam mu dietę kostkami, białym serem i jajkami, ale nie przesadzam z tym.

Jeśli chodzi o woń z pyska to mój dostaje psie szczoteczki do zębów, których co rano wręcz się domaga bo tak mu smakują ;)

A co do Hierarchii, to człowiek jest zwierzęciem stadnym. Sam tworzy hierarchię, czasem ją zmienia, ale bez niej żyć nie potrafi. Nie bardzo jest o czym tu dyskutować :)
Call me Maverick, DJ Maverick

Offline Schamann

  • były
  • Moderator Globalny
  • Użytkownicy
  • Wiadomości: 1849
  • Bubo bubo
Odp: Koty, psy, niezależność - wydzielone z bimbru ;)
« Odpowiedź #24 dnia: Listopad 24, 2009, 11:29:49 am »
właśnie mi Slavku przypomniałeś, że na jedzenie i leczenie swoich kotów wydaję więcej, niż na własne. I nie zdziwiłbym się gdyby z Tobą i Branem było podobnie :)

Jakie szczęście że one nie piją piwa i nie palą, prawda?  O0
I don't owe anything
I don't owe anyone
Shoot pride for all it's worth
I don't belong

Offline Aliena

  • Elfy żyją wiecznie...
  • Użytkownicy
  • Wiadomości: 841
  • Port wielki jak świat...
Odp: Koty, psy, niezależność - wydzielone z bimbru ;)
« Odpowiedź #25 dnia: Listopad 24, 2009, 11:33:59 am »
Ja tam nie wiem Slawku, jak to jest z biciem psa, ale ja swojego kota nie bije.
I zyje.
A meble nie sa podrapane. gdybym ja uderzyla, to by mi oddala. ;>
 Dziala zasada wzajemnosci. 

Koty smierdza bo znacza teren. Zapewniam ze kotki nie maja w ogole zapachu.
To bardzo poważna sprawa - nie mieć poczucia humoru.

"Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego,
czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś" MarkTwain

Offline Zsa-Zsa

  • Legendarna Biała Gęś
  • Administrator
  • Użytkownicy
  • Wiadomości: 3541
  • koleżanka nie-sympatyczna
Odp: Koty, psy, niezależność - wydzielone z bimbru ;)
« Odpowiedź #26 dnia: Listopad 24, 2009, 11:39:55 am »
gdybym ja uderzyla, to by mi oddala. ;>

Nawet przy traktowaniu tego, jako żartu, jest mało śmieszne :)

Fakt, koty nie śmierdzą. Za to śmierdzą ich odchody - dlatego trzeba dbać o czystość kuwet.
Ostatni krzyk, łabędzia nuta<br />I dalej nic w teatrze lalek<br />Ogólnie mówiąc - life is brutal<br />Poza tym wszystko doskonale.

Offline AnKa

  • Użytkownicy
  • Wiadomości: 2164
  • Komisarz Zębowej Policji
Odp: Koty, psy, niezależność - wydzielone z bimbru ;)
« Odpowiedź #27 dnia: Listopad 24, 2009, 01:12:08 pm »
Myślę, że Sławek ma rację - kwestia śmierdzenia zwierząt w znacznej mierze zależy od przyzwyczajenia.

1. Chore lub przestraszone zwierzęta obojga płci śmierdzą strasznie nie zależnie od rasy - nie różnią się pod tym względem od ludzi.

2. Odchody zwierząt obojga płci śmierdzą niezależnie od rasy

3. Zwierzęta płci męskiej śmierdzą przeraźliwie kiedy znaczą teren - koty chyba bardziej.

4. Jestem przyzwyczajona do kotów, dlatego ich zapach mi odpowiada. Domy w których mieszkają psy poznaję zwykle po zapachu - nie jest to kwestia czystości tylko zapachu zwierzęcia, którego nie ma w moim domu. Pewnie gdybym miała psa to bym nie była wyczulona na jego zapach.

5. Koty na szczęście zwykle myją się same.


Hmmm... Lord Wrotka kiedyś mnie ugryzł, chyba chciał sprawdzić jak to będzie. Nie było fajnie, więc nie próbował więcej. Smo nigdy nawet nie spróbowała, bo widziała co spotkało tego drugiego.  >:D  Wszyscy, którzy znają mojego kocura, wiedzą, że ten stary molestant jest wyjątkowo przyjaznym, pełnym miłości do świata stworzeniem.
Zwykle działa jak na krzyknę na moje koty, nie muszę się posuwać do sięgania po gazetę.  >:D (Niedobry kotek...pac, pac, pac, zły kotek...pac, pac, pac... ;) ) Mój ojciec zwykle groził swoim zwierzętom palcem i to wystarczało, żeby natychmiast robiły się grzeczne.
Poza tym trzeba pamiętać, że porozumienie między gatunkami jest dość ograniczone, trzeba zadbać, żeby zwierzę wiedziało za co się na nie gniewam i czego mu nie wolno robić.
"You cannot imagine, what we have seen with our eyes..."

Offline Hakken

  • Użytkownicy
  • Wiadomości: 2403
  • Maverick, inspektor śledczy
Odp: Koty, psy, niezależność - wydzielone z bimbru ;)
« Odpowiedź #28 dnia: Listopad 24, 2009, 01:33:06 pm »
Jakie szczęście że one nie piją piwa i nie palą, prawda?  O0

Oj, prawda, prawda, święta prawda. Jakbym mu jeszcze musiał browar i faje kupować to bym zbankrutował :D

gdybym ja uderzyla, to by mi oddala. ;>
 Dziala zasada wzajemnosci. 

Koty smierdza bo znacza teren. Zapewniam ze kotki nie maja w ogole zapachu.

Hmm, gdyby pies mi oddał, to znaczyło by, że właśnie kompletnie spaprałem sprawę w jego wychowaniu. Zwłaszcza, że kot zbyt wielkiej krzywdy nie zrobi a pies może. To nie chodzi o to, by zwierzęta tłuc i się nad nimi znęcać, ale "przemoc" jest zupełnie normalnym językiem bardzo zrozumiałym i akceptowanym w świecie zwierząt. Wychowanie bezkontaktowe psów jest dość popularne np w USA i kompletnie się nie sprawdza o czym specjaliści mówią cały czas. A później jest lament, że pies kogoś pogryzł i ogólnie jest agresywny i rządzi domem. Zresztą Uelf już o tym napisał.
Kota tez trzeba ustawić, bo jak słusznie zauważyła Ania to on mieszka u mnie a nie ja u niego.
A koty śmierdzą, niezależnie od płci. Nie to by jakoś nie do wytrzymania, ale kocie domy są zawsze bardzo łatwo wyczuwalne. Wiem o czym mówię, bo wiele lat z kotami pod jednym dachem mieszkałem. I, to że mówię coś takiego o kotach to nie dlatego, ze chce je "obrazić", nie mam nic przeciwko nim.
Call me Maverick, DJ Maverick

Offline chmielu

  • Użytkownicy
  • Wiadomości: 484
Odp: Koty, psy, niezależność - wydzielone z bimbru ;)
« Odpowiedź #29 dnia: Listopad 24, 2009, 01:35:13 pm »
Okej, powiem teraz coś oczywistego, ale w kiedy czytam o tym, dlaczego psy są be, a koty nie to mnie zaczyna skręcać. Kwestia władzy- w domu zawsze ktoś rządzi! I to niezależnie, czy w tym domu jest pies czy go nie ma- w moim domu rodzinnym rządzą rodzice. W pracy rządzi szef. W państwie rządzi rząd. Zawsze ktoś ma nad kimś władzę. W przypadku psa, tak jak napisał Sławek, władzę musi mieć człowiek, bo inaczej jest to po prostu niebezpieczne dla ludzi. Nie tylko w świecie zwierząt, ale i w świecie ludzi zawsze jest ktoś, kto ma formalną lub nieformalną władzę.

Współistnienie przy poszanowaniu indywidualności na linii pies-człowiek jest możliwe, a mi się nawet konieczne, żeby dobrze wychować psa. Właściciel, który zna swojego psa, wie, jak ten pies rozumuje, jakie instynkty nim kierują, będzie potrafił lepiej go prowadzić, socjalizować i wychować.

Co do źródeł władzy, ta jak napisał Sławek, dużo ważniejsza od siły fizycznej jest siła charakteru. Już labrador gdyby chciał to pewnie zrobiłby swojemu właścicieli poważną lub bardzo poważną krzywdę. O amstaffach czy innych groźnych psach nie wspominając. Tak jak w przypadku ludzi, gdzie również źródłem władzy najczęściej nie jest siła fizyczna, ale siłą charaktery, przyzwyczajenia, zwyczaju, wychowania, tak w przypadku psów jak go wychowamy, taki będzie.

Naprawdę aż tak bardzo się od zwierząt nie różnimy.