Autor Wątek: Rabkon 2011  (Przeczytany 854 razy)

Offline katla

  • Użytkownicy
  • Wiadomości: 18
  • Lady Armageddon
Rabkon 2011
« dnia: Sierpnia 08, 2011, 05:23:30 pm »
Z przyjemnością informuję, że czternasty już Ekstremalny Konwent Miłośników Fantastyki "Rabkon" odbędzie się w dniach 8-11 września w schronisku na Maciejowej Górze, koło Rabki-Zdroju. Jest to najwyżej połozony konwent w Polsce (852 m npm.) :D

W tym roku dla uczestników przygotowaliśmy dwa LARPy. Pierwszym jest ktulowo-mroczne "Sanatorium" (informacje na samym dole tego postu), newsy o drugiej grze pojawią się niedługo i postaram się je wrzucić także tutaj. Dodatkowo można się spodziewać kolejnej edycji (jeśli dobrze liczę to 12stej!) Turnieju Gry w Kości (w pokera) z interesującymi nagrodami, turnieju Neuroshimy Hex (czwarta edycja...? trzecia...? piąta? Hmmm....) i świetnie wyposażonego Games Roomu. O bonusach w stylu szarlotki, kakao z pianką i o tle muzycznym przez skromność nie wspomnę... ;) Nie mogę jednak nie napomknąć o Informatorze Konwentowym...kto bywa, ten wie! :)))

Akredytacja na konwent wynosi 10 złotych, noclegi w schronisku 18 złotych za dobę, tylko przy rezerwacji na hasło "Rabkon" (telefon do schroniska tel. to: (18) 44 757 29).

Szczegółowe i aktualne informacje znaleźć można na Facebooku:

https://www.facebook.com/#!/event.php?eid=173137572740787

Już się nie mogę doczekać, pozdrawiam, i zostawiam Was z opisem Blejzowego LARPa:


Sanatorium - LARP by Niziołek & Blaze

Spokojny i cichy zakład opieki psychicznej w Arlo, przeżywa właśnie gwałtowną rewolucję. Nie dzieje się to jednak ani za sprawą Napoleona, ani za sprawa Che Guevary który ostatnio jakby spokorniał i chętnie bierze nawet te fioletowe, po których ma zgagę. Wszystkiemu winien pożar bratniego zakładu w Miskolcu. Wskutek niego właśnie, zakład w Arlo przeżywać już wkrótce będzie napływ nowych pacjentów, jak też pewne zmiany wśród pers...onelu. Spokojna, łagodna i nieco przygłucha siostra przełożona Diana odchodzi na wcześniejszą emeryturę, a jej miejsce ma zająć ktoś z zakładu w Miskolcu. Wśród pacjentów panuje poruszenie. Plotki i spekulacje kim są nowi krążą zarówno wśród personelu jak i wśród pacjentów. Tylko dyrektor zakładu jest spokojny i wszystkich publicznie uspokaja zapewniając że nic się nie zmieni. Zmiany jednak nadchodzą i nawet najbardziej oderwani od rzeczywistości pacjenci o tym wiedzą. Zakład w Arlo to placówka przejściowa, o łagodnym rygorze. Natomiast w Miskolcu ponoć trzymani byli pacjenci, u których oprócz chorób psychicznych stwierdzono skłonności do przemocy. Przyszłość wydaje się niepewna i wśród pacjentów rozchodzą się plotki o nieszczęściu i zagładzie które mają spaść na zakład w Arlo w noc przybycia nowych. Pewnie to tylko majaki niespokojnych umysłów, ale kto to wie??
No właśnie.
Kto?

***
LARP by Niziołek & Blaze, utrzymany w konwencji zbliżonej do modern Cthulhu.(znaczy świat dzisiejszy z elementami mrocznego fantasy). Całość odbywa się w zakładzie psychiatrycznym w Arlo na Węgrzech. Gracze będą mogli wcielić się w obsługę lub pacjentów tej uroczej placówki. Zgłoszenia przyjmujemy od początku sierpnia na adres: l00kasz@yahoo.com .
Dla pacjentów niebieskie lub pomarańczowe piżamki obowiązkowe, chyba, że ktoś lubi być przewiązany w kokardkę na pleckach ;-). Dla obsługi zarezerwowaliśmy twarzową biel.
Zobacz więcej


Offline katla

  • Użytkownicy
  • Wiadomości: 18
  • Lady Armageddon
Odp: Rabkon 2011
« Odpowiedź #1 dnia: Sierpnia 23, 2011, 05:52:02 pm »
Zgodnie z obietnicą, informacje o drugim LARPie na Rabkonie:


Dziki Gon, LARP by Katla & Charles

„Empty your heart of its mortal dream.
The winds awaken, the leaves whirl round,
Our cheeks are pale, our hair is unbound,
Our breasts are heaving our eyes are agleam”
W.B. Yeats, The Hosting Of The Sidhe

„Dekompozycja kości zależy od rodzaju gleby, jej wilgotności, dopływu powietrza, klimatu. Towarzyszące przedmioty, takie jak szczątki ubrania, biżuteria lub monety, mogą w przybliżeniu wyznaczyć wartości graniczne czasu zgonu. Pozwala to na ustalenie okoliczności zgonu, tj. czy chodzi o zabójstwo, samobójstwo czy o nieszczęśliwy wypadek.”
"Problemy Kryminalistyki", nr 239 (I z 2003 r.)


1.


Kawałeczek imperialnego tortu

Alissa Khan, a_khan@chronicle.co.uk
13.09.2011, Wistman’s Wood, Devonshire

Już w najbliższą sobotę nasze małe miasteczko może spodziewać się istnego najazdu członków i członkiń wielopokoleniowej familii Dando, a także towarzyszącej im świty: prawników, doradców, asystentów. Od dawna nie widywany na salonach nestor rodu, Sir Nicolas organizuje tego dnia rodzinny zjazd, którego kulminacyjnym punktem ma być uroczystość ekshumacji zwłok małżonki potentata, Matyldy i przeniesienie ciała do nowo wybudowanego mauzoleum na terenie rezydencji Heath Hounds w lesie Wistman’s Wood, położonej w granicach parku krajobrazowego Dartmooor. 
Zapowiadana jest między innymi obecność Evana Murray-Dixona, historyka, pisarza i stypendysty koledżu Balliol, prywatnie małżonka jednej z wnuczek pana Dando oraz Cecylii Loup-Baron, popularnej aktorki serialowej, również będącej wnuczką naszego znamienitego krajana, znanej choćby z tasiemca „16 Milton Crescent” i skłonności do publicznego obnażania się. Bez wątpienia wydarzenie przyciągnie wielu przedstawicieli lokalnych i krajowych mediów.

-Leśniczówka w Wistman’s Wood to miejsce niezwykłe i znaczące dla naszej rodziny- mówi najstarsza córka nestora, Lawinia Blake - ojciec często żartował, że te ziemie znajdują się pod opieką rodu od czasów, gdy Devon nazywano jeszcze Dumnonią. Wskazywać na to miał chociażby szlachetny profil ojca, który papa lubił nazywać „rzymskim”. Z okolicą wiąże się wiele lokalnych baśni, wierzeń i mitów, jest to jeden z najstarszych, prehistorycznych lasów, unikalny pomnik przyrody. Tutaj także znajduje się rezerwat uwielbianych przez naszą świętej pamięci matkę dębów. Są to miejsca w których bawiłyśmy się jako dzieci. Tak, proszę mi uwierzyć, moje siostry i ja byłyśmy kiedyś małymi dziewczynkami. Decyzję ojca o wzniesieniu grobowca w sercu lasu uważam za naturalną, nawet jeśli niektórym może się ona wydać ekscentryczna. Rozmawialiśmy o tym z ojcem od lat. Przypominam, że to właśnie ja wzięłam na siebie opiekę nad nim po przedwczesnej śmierci matki i z całą pewnością mam w tych sprawach odpowiednie rozeznanie.

-Plotki o złym stanie zdrowia pana Dando są mocno przesadzone- komentuje w rozmowie telefonicznej z naszą redakcją prawnik rodziny, Hunter Lloyd- Sir Nicolas od lat cieszy się doskonałym zdrowiem, zarówno fizycznym jak i mentalnym. Dopiero w ostatnich sezonach wycofał się z uprawianego od dziesięcioleci polowania na ptactwo, nie zrezygnował jednak ze spacerów, i ta przyjemność, miłość do psów myśliwskich, jak też zrozumiały sentyment dla miejsca były wiodącymi spośród powodów przeprowadzki mojego klienta do Wistman’s Wood latem ubiegłego roku. Jak już wielokrotnie wspominałem, intencją Sir Nicolasa jest odsunięcie się od męczącego zgiełku miasta, a dobra kondycja nie zmienia faktu, iż pan Dando jest człowiekiem w wieku podeszłym.

Na pytanie o planowaną podczas zjazdu rewaloryzację ostatniej woli potentata, Lloyd odpowiada:
-Nie zaprzeczę, że prace nad nowym testamentem trwają od pewnego czasu. Rodzina jest niezwykle liczna, dlatego zjazd stanowi doskonałą szansę dla Sir Nicolasa na zapoznanie się z wnukami i prawnukami których nie miał dotąd okazji zobaczyć. Nie jest oczywiście wykluczone, że wrażenia z rodzinnego spotkania wpłyną na kształt testamentu, ale nie demonizowałbym tego czynnika.

Hunter Lloyd odmawia jednak komentarza na temat elektryzującej media pogłoski, jakoby nestor rodu planował przekazać całe swoje imperium pojedynczemu spadkobiercy.
-Nie będę komentował doniesień tabloidów- mówi Lloyd- zbliżająca się uroczystość ma charakter rodzinny, nie biznesowy.

Jednak nawet prawnik nie zdoła odwrócić naszej uwagi od faktu, że Sir Nicolas Dando uważany jest za najbogatszego obywatela hrabstwa Devon i całej południowej Anglii. Majątek rodziny, skupiony w jego ręku oszacowany został na blisko siedem bilionów funtów, ulokowanych w różnych gałęziach przemysłu, a także w nieruchomościach, bankowości i branży turystycznej. Nawet cieniutki kawałek takiego tortu potrafiłby na zawsze odmienić czyjeś życie. Oby rodzinne zamiłowanie do polowań nie zostało potraktowane w ten weekend zbyt dosłownie!



2.

Kości, pożółkłe i nadgniłe, rozsypane niedbale, poruszające się jak żywe, tylko znacznie wolniej, w rytmie oddychającej ziemi. Och, ile bym dała za choć jeden srebrny naparstek wypełniony okruchami Twojej kości, Panie. Ile bym mogła obiecać i jak wiele spełnić za wiedzę, w którym z tajemnych miejsc przebić dłonią pulchną ziemię i raz jeszcze Cię dotknąć, pogłaskać naprężony grzbiet, przylgnąć do szerokiej piersi, pozwolić byś mnie polizał po twarzy swoim szerokim, ciepłym językiem…

* * *

„Dziki Gon” jest LARPem w konwencji cyklu komiksów Sandman, a także ogólnie w stylistyce Gaimanowej (przez co rozumiemy połączenie dwóch spraw: popkultury i mitu, doprawione w tym wypadku szczyptą grozy i odrobioną angielskiego humoru). Do udziału zapraszamy także osoby które nigdy nie czytały żadnej powieści Neila Gaimana i nie znają komiksów. Gra toczyć się będzie współcześnie, na angielskiej prowincji, w tak zwanych wyższych sferach, czyli mile widziane są eleganckie stroje: garnitury, rodowa biżuteria, koktajlowe suknie. Zgłoszenia można i należy nadsyłać do dnia 5 września na adres mailowy: delirium@autograf.pl .