Sprawy pozaorkonowe > Conan the Cimmerian

Pomysł Marcina (nr 6)

(1/6) > >>

Marcin:
No dobra, moja pora zebrać gromy krytyki….
Zamieszczam tu swoją wersje scenariusza. Ostrzegam, że ogólny koncept różni się znacznie od dotychczasowych ale zacząłem nad nim pracować, zanim pojawiły się cztery ostatnie wersje, więc mam nadzieję, że da się na niego spojrzeć obiektywnie, bez fiksowania się na poprzednich ;)

Pisząc go, kierowałem się kilkoma rzeczami - przede wszystkim starałem się, żeby bardziej szedł w howardowski klimat opowiadań niż filmu z Arnie’m.
Tu wielka prośba do Asi i innych miłośników prozy Howarda – kiedyś znałem wszystkie klasyczne i sporo nieklasycznych (L. Sparague, de Camp) opowiadań o Conanie, ale nie czytałem ich od dobrych kilkunastu lat. Być może nieświadomie skopiowałem za bardzo jakieś motywy z czegoś, czego nie pamiętam („Marcin, przecież to „Conan i Maska Acheronu! Miało być oryginalnie!”), więc jeśli coś takiego zauważycie, karcić bez litości ;)

1) postacie – starałem się bardziej nawiązać do opowiadań, a nie filmu, stąd większy nacisk na inne postacie (w „Narodzi się wiedźma” Conan jest wręcz postacią poboczną, sporo wydarzeń jest z perspektywy innych bohaterów, a mimo to opowiadanie zajebiście trzyma klimat). Oczywiście chcemy, żeby Conan był kluczowy, ale bez innych, nawet pobieżnie zarysowanych postaci będzie  to teatr jednego aktora. Wbrew pozorom, nawet dziewki, które odjeżdżały z Conanem na siodle, miały imię, a opowiadania o nim pełne były postaci pobocznych, z własnymi celami, dążeniami etc.

2) treść historii – opowiadania o Conanie nie mówią jedynie o skarbach, ruinach, kobietach i złej magii. Miłość, przyjaźń, żądza władzy lub zdrada są w nich tak samo kluczowe – inaczej będzie to porno hack&slash albo pastisz.

3) celowość – film ma opowiadać jakąś historię z jej przyczynowością i skutkiem. Chciałem uniknąć „Conan wchodzi do ruin a tam czeka na niego mroczny rytuał”. Rytuał jest fajny, jeśli wiadomo po co jest. Tak samo pokazywanie siły fizycznej Conana musi mieć cel. Wspinaczka jest ok, zrywanie więzów jest ok, ale niesienie wielkiego bala drewna (nawet na ognisko) jest już mniej ok, jeśli jesteś w lesie i masz mniejsze gałęzie w pobliżu. Od razu pojawia się pytanie „Czy Cymmeryjczycy muszą spacerować z kłodą po lesie?”

No to zaczynamy:

Marcin:
Prolog: Zdrada
Miejsce akcji – wnętrze karczmy/spelunki (wersja uboga, obóz bandy w górach)
Postacie:
Conan – jaki jest Szpila, każdy widzi ;)
Herszt – herszt bandy w której jest Conan. Twardziel, późniejszy przeciwnik więc trzeba żeby był  fizycznie był godnym przeciwnikiem Conana.
Laska – łotrzyca, coś łączy ja z hersztem ale widać że wpatruje się w Conana.
Zastępca – jeden z bandytów, w sumie kumpel Conana, podziwia go, niestety lojalny wobec Herszta
+ goście/reszta bandy (w zależności gdzie odbywa się akcja)

Ważne rekwizyty – Naszyjnik (odpowiednio wyglądający, starożytny wisiorek/klejnot, w rzeczywistości "klucz" do skarbu)

1)Boczny alkierz/stół na uboczu. W tle trwa impreza. Conan i Herszt z Laską na kolanach grają w kości przy głównym stole, Przyjaciel kibicuje raczej Conanowi ale Conan jest już  lekko wstawiony, wyraźnie przegrywa.  Herszt ma cwaną minę, proponuje, żeby Conan postawił ostatnią rzecz ze swojego udziału w łupach – Naszyjnik. Jeden rzut, o wszystko. Conan wykonuje rzut wieczoru, śmieje się, i zgarnia pulę (Conan ma szczęście ;) )

2)Herszt ma kwaśną minę, ale udaje że jest ok. Pyta Conana czy się zastanowił, wspomina o skarbie (sugestia jakiejś opłacalnej roboty). Conan kręci głowa, mówi że rabowanie grobowców  przynosi pecha, że dość się obłowił i że jutro się odłącza. Herszt żartuje, że może Conan ulegnie innym namowom - dziewczyna siada na kolanach u Conana, pyta czy zostanie jak go ładnie poprosi etc. Herszt korzysta z okazji i dorzuca coś ukradkiem do kufla Conana. Wznosi toast, Conan pije, mąci mu się wzrok i pada nieprzytomny. Laska i Przyjaciel są zaskoczeni, Herszt śmieje się, mówi, że naszyjnik jest kluczem do bogactw („nie zostawię go w rękach durnego barbarzyńcy”). Chce zabić Conana, ale Zastępca oponuje („walczył z nami ramię w ramię”), Herszt krzywi się, ale ulega, czwórka wychodzi, słychać jak Herszt każe reszcie bandy się zbierać


3)Conan budzi się z górą jak bania, kompanów brak, pyta karczmarza, ów nie jest chętny do współpracy, ale Conan go przekonuje („gadaj, na Croma, albo [tu wstawić coś malowniczego] ), mówi że pytali o drogę na [tu nazwa]. Conan wyrusza.

Przebitki – Pościg
Miejsce akcji – rożne, patrz niżej
Postacie:
-Conan
+Podróżni, łotrzyk
Koń


4)przebitki z podroży. Rożne scenerie + jeśli da radę różna pogoda. Conan wędrujący ośnieżonym traktem/jadący konno przez las/siedzący przy ognisku/przekraczający strumień – co uznamy że fajnie wyjdzie. W międzyczasie widać jak wypytuje się grupę podróżnych którzy coś wskazują, „wytrząsa” informację z jakiegoś szczurkowatego gościa w zaułku, bada ślady etc. Głos narratora z offu w stylu: „dwa tygodnie podążał Conan tropem swych dawnych towarzyszy, lecz ścigani jechali szybko i wciąż pozostawali przed nim. Wreszcie jednak, stanął Conan przed starożytnymi ruinami, które okazały się celem ich podróży...” (zmierzch,  ruiny na szczycie wzgórza, blask ognia z oddali, złowrogi blask w ruinach)

Kulminacja – fuckup
Miejsce akcji – ruiny + podziemia/jaskinie (klimatyczne mroczne miejsca)
Postacie:
Conan
Herszt
Laska
Zastępca
zbóje z bandy, ok. sześciu
Głos Złej Istoty – odbijający się echem, dochodzący jakby zewsząd (trudne do zrobienia dźwiękowo?)

Ważne rekwizyty
– Naszyjnik,
- Zły Artefakt: mroczna, okultystyczna Maska (ew. korona. Maska jest o tyle ok, że jest tajemnicza i depersonalizuje noszącego), ozdobna, Wyraźnie Cenna Ale Złowroga.

5) Przejście do ruin/podziemi, Herszt, Laska i Przyjaciel otwierają (już otworzyli?)sarkofag za pomocą naszyjnika. Herszt mówi o bogactwach które tam znajdą, pozostała dwójka jest czujna i lekko zaniepokojona. Chwila napięcia, zgrzyt wieka. W sarkofagu leżą kosztowności i wysuszone zwłoki (gdyby dało radę zrobić mumię, byłoby cool – nie ma przewidziane, żeby wstała, ale wszyscy będą tego oczekiwać). Laska wyjmuje kosztowności, świeca jej się oczy, mówi, że teraz są bogaci etc. Na twarzy mumii/wśród kosztowności jest Maska. Herszt sięga po nią, Zastępca odradza ale Herszt bierze ją do ręki. Światło jakby przygasa, słychać dziwne szepty. Laska i Zastępca rozglądają się, w tym czasie Herszt wiedziony jakimś impulsem zakłada Maskę na twarz. Odjazd kamery, stłumiony krzyk niosący się po lochach/ruinach.


6) ognisko, zbójcy pod ruinami słyszą echo krzyku. Rozglądają się, są lekko przestraszeni, patrzą na zamek, jeden obraca się gdy Cymmeryjczyk, w całej swej umięśnionej zajebistości wchodzi w krąg światła. Chwila konsternacji, („jak nas znalazłeś? Etc.)” ale niemal natychmiast ktoś (bardziej ogarnięty ale durny ;) ) mówi: „[Herszt] spodziewał się, że może tu przybyć. Nas jest sześciu, on tylko jeden, brać go!” I, cytując Howarda, Cymmeryjczyk „wpada w nich jak wilk w stado kundli” Walka, Conan pokonuje przeciwników.

7)Conan zbryzgany juchą wrogów i swoją skrada się korytarzem. Wchodzi do sali z sarkofagiem. Leży tu zastępca, oparty o ścianę, trzyma się za brzuch, krwawi. Conan przyklęka, krótki dialog (Zastępca ogólnie: „good to see you, przepraszam, zjebałem, Herszt nie jest sobą, zabrał Laskę [pokazuje kierunek/drzwi/korytarz]”, próbowałem go powstrzymać ale nie dałem rady. Pomścij mnie etc.”  Umiera.

8 ) Herszt w masce i laska na ołtarzu/w pentagramie/przykuta do ściany (niepotrzebne skreślić). Wchodzi Conan, woła Herszta po imieniu i ogólnie widać że przyszedł spuścić mu wpierdol.
Hersz się odwraca (Fajny byłby bladobłekitny płomień w oczodołach maski – to jedyny efekt specjalny, jaki bym widział), rozlega się Głos Złej Istoty. Widać, ze Conan jest niepewny (strach przed magią) GZI generalnie mówi, że tego którego wołał już tu nie ma, ale że poznaje barbarzyńcę z jego wspomnień. Głupiec (Herszt) obudził zaklęty w masce cień jego ducha i oddał mu swe ciało a wraz z ofiarą z dziewczyny (ujęcie na Laskę) odzyska też swą moc.
Conan spogląda na Laskę która patrzy na niego błagalnie, Conan rusza w stronę Herszta.
Walka – twarda, dynamiczna, jedno-dwa zwarcia, Conan wytrąca mu broń i zadaje morderczy cios...  ale okazuje się, że broń się go nie ima (rany się zabliźniają albo gość nie przejął się trzema stopami stali w klacie?). GZI mówi coś stylu „zwykła stal nie wystarczy, by mnie uśmiercić, głupcze” i herszt/opętany zadaje Conanowi cios sztyletem (w bark?). Cymmeryjczyk jest ciężko ranny ale stęka „stal nie...” daje mu w mazak, wytrąca sztylet, obejmuje ramieniem, chwilę sie siłują, C. skręca mu kark. Pokrwawiony C. uwalnia Laskę (Fajnie byłoby, gdyby ruiny zaczęły się walić, i musieli uciekać ale nie wiem czy zmieścimy tą scenę i czy nie wyjdzie kiczowato ;) )

Zakończenie

9) świt, Cymmeryjczyk i Laska jadą na jednym koniu. On pokrwawiony, ona przytula się do niego. Za nimi majaczą ruiny. Dialog w którym ona dziękuje C. za uratowanie życia, ale mówi że przez to że C. ja ratował to skarb przepadł w wieży i ogólnie to on nadal nic nie ma i to przez nią. Conan śmieje się i mówi że jednak cos tam zdążył zabrać i pokazuje jej wisiorek (w domyśle zdążył zabrać go z sarkofagu ;) ). "Za to będzie można dostać trochę grosza a jest więcej innych skarbów do zdobycia". (jak w wielu opowiadaniach Conan nie zdobywa legendarnego skarbu ale odjeżdża z panną i coś tam jednak wynosi ;) )

The End

Marcin:
Samokrytyka:
Po pierwsze nie wiem, czy scenariusz nie będzie za długi (opisy scen wyszły mi dość długie, sorki, ale chciałem oddać to, o co mi chodzi). Dialogi częściowo sobie wyobrażam i wydaje mi się, że można je tak ułożyć, żeby były krótkie, fajnie i nieprzegadane, ale trzeba by obliczyć mniej więcej ile by to zajęło

Po drugie, do scen w katakumbach przydałyby się… katakumby :P Może dałoby się coś w podziemiach Bobolic nakręcić? Ewentualnie jakieś jaskinie też dałyby radę, ale jestem pewien.

Po trzecie, może za mało jest podkreśleń siły Conana ale da się to nadrobić scenkami (laska przez ramię w czasie ucieczki z lochów), „nieułomek” na Herszta żeby skręcenie karku nie było ot-tak etc.

Po czwarte, jest kilka rekwizytów do wykonania (maska, amulet i sarkofag), ale tu chyba Wircyn dałby radę :)

Luril Ellerion:
Zajebiste! Klimat jest przedni. Żadne tam strzelanie z dupy fajerbolami. Podoba mi się;)

Fionka:
Mi również bardzo się podoba :)

Poza tym wprowadzenie jest bardzo konkretne i wydaje mi się, że dla nas proste do ogarnięcia (no wiecie...karczma :D )!

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Idź do wersji pełnej